sobota, 15 lutego 2014

(Sweet) Full Metal Alchemist - Propozycja do konkursu 'Słit Focia' MIYO

Pierre Rene ogłosiło kolejny konkurs, tym razem tematyką jest 'Słit Focia'. Postanowiłam po raz kolejny spróbować swoich sił.

Tym razem, temat wzięłam dosłownie i w obroty poszły całe zasoby cukru w mieszkaniu. Nie wiem czy organizatorom idea się spodoba, miejmy nadzieję (;

Zdjęciem zgłoszeniowym jest:


Do makijażu wykorzystałam:
Cukier, duużo cukru
Podkład Rimmel True Match 010 Light Porcelain
Biały puder Claire's
Puder ryżowy Pierre Rene Loose Powder
Hean Hight Definition camouflage Eye mix
Żelowy eyeliner Maybelline
Sztuczne rzęsy Essence frame4fame volume lashes
Biała kredka Essence
Tusz Miss Sporty Pump up Booster Mascara
Cień Inglot 344
Cienie z paletki no-name AG167 (muszę chyba ponumerować ją jakoś i dodawać do opisów)
L'Oreal Color Infalible 015 Flashback Silver

Sesja była dla mnie o tyle wyzwaniem, że wykonywałam ją całkowicie sama, z kompaktem który mnie nienawidzi i nie ma możliwości serii zdjęć (za każdym razem trzeba było wstać i ustawić samowyzwalacz), a cukier na ustach kusił by się oblizać (;
Dużo zdjęć odpadło, bo chwyciłam na przykład połowę googli.

Dla Was kilka bonusowych zdjęć, między którymi się wahałam:



Oraz chyba najbardziej kontrowersyjna fotografia, na której podobno wyglądam jak mały narkoman:



czwartek, 13 lutego 2014

Recenzja: Korektor HEAN High Definition Eye Mix

Kamuflaż ten wypatrzyłam na stronie internetowej Hean. Jest to produkt o tyle nietypowy, że oferuje biały oraz fioletowy korektor (odpowiednik z Wibo posiada róż oraz zielony) i na próżno szukać tych kolorów korektorów u innych producentów w wersji zestawów. Cena: 13,99 zł za 6g. Czy dobrze zainwestowałam tą sumę?


Mix korektorów jest umieszczony w bardzo poręcznym, co istotne zakręcanym opakowaniu o bardzo przyjemnej estetyce- ten kto wpadł na pomysł takiego zabezpieczenia produktu jest geniuszem. Niezwykle podoba mi się w jaki sposób prezentuje się sam produkt, prostota i elegancki minimalizm w połączeniu z praktycznością.


Według opisu producenta:

Kolor biały - rozświetla skórę
Kolor różowy - koryguje cienie pod oczami
Kolor fioletowy - zakrywa przebarwienia

Ponad to produkt ma cechować się specjalną termo-formułą, dzięki której produkt ma się ładnie rozgrzewacz pod ciepłem palców i rozprowadzać na skórze.

Z produktu korzystam dwa tygodnie, codziennie, ze zużycia można się domyśleć, że produkt jest bardzo wydajny. Ma niesamowite krycie, przez co potrzebuję go na prawdę niewiele. Trochę obawiałam się gęstej formuły, ale idealnie wtapia się w skórę, nie jest ciężki (plastelinowaty), szybko przyjmuje żądaną formę pod wpływem ciepła, nie podkreśla niedoskonałości i co najważniejsze nie ścina się (nie wiem jak to określić) po nałożeniu, fundując niemiłą niespodziankę po spojrzeniu w lustro po pewnym czasie- co jest szczególnie istotne przy mojej naczyńkowej cerze. Powiem szczerze- pod okolice oka mogę kłaść jedynie bardzo delikatne w formule korektory bo za każdym razem kończy się to brzydkimi zaciekami po pewnym czasie- dlatego zakup produktu Hean był dość ryzykowny. Okazał się on jednak całkowitym zaskoczeniem- na plus. Dodatkowo produkt zupełnie nie migruje i nie wyciera się, co też jest bardzo istotne przy tłustej powiece, o której trochę pisałam przy okazji bazy pod cienie firmy Gosh.

Próba krycia i koloru na skórze:


Fiolet, biel, róż- widać, że niestandardowy lawendowy kolor świetnie gasi zaróżowienia, rozjaśniając cerę i przyjmując bardzo neutralną barwę- nie trzeba obawiać się fioletu pod okiem, gdy przesadzimy z aplikacją.

Oprócz niezaprzeczalnych plusów jeśli chodzi o zdolności bojowe kosmetyku pod względem jego jakości, uważam że znalazłam idealny zestaw korektorów dla bladziochów w bardzo przystępnej cenie. Bardzo długo szukałam białego, rozjaśniającego korektora- tutaj dostaję go w zestawie z podstawowym różem korygującym cienie oczy (niezbędnym u mnie), oraz fioletem, który jest idealnym rozwiązaniem przy gaszeniu zaczerwienień i przebarwień, dużo bardziej skuteczny niż zielony, z którego korzystałam dotychczas, zazwyczaj w połączeniu z różem. Przez ten produkt odłożyłam wszelkie inne korektory. Nie ma w nim beżów, które u mnie przez chłodną karnację nie mają zupełnie zastosowania- czyli za 14 złotych otrzymuję trzy kolory z których realnie korzystam.

Ma również bardzo przyjemny, ledwo wyczuwalny zapach.

Podsumowując- płacąc prawie 14 złotych za malutkie opakowanie, obawiałam się, iż źle lokuję pieniądze, tym bardziej, iż przy każdym podejściu produkty gęste nie zdawały u mnie rezultatu, skusiło mnie niezwykłe połączenie kolorów. Teraz wiem, że Eye Mix Hean jest jednym z moich ulubionych produktów w kosmetyczce. Zupełnie mnie nie rozczarował, okazał się wręcz idealnym rozwiązaniem dla mojej problematycznej, a zarazem bardzo jasnej cery. Jak najbardziej polecam, nie tylko trupiobladym (;

Bonusowo ode mnie zdjęcie- wiem, iż słabej jakości, wykonane kamerką internetową. Mój aparat odmówił współpracy ze mną. Pod oczami baza o której pisałam.



sobota, 8 lutego 2014

Charakteryzacja na kolanie: Sylwestrowe koty w 10 minut

Jak to z sesją na studiach bywa- przed najważniejszymi egzaminami robi się wszystko byleby się nie uczyć. 

Dziś odgrzebuję stare zdjęcia, na których dla czystej zabawy wraz z bratem męża zrobiliśmy użytek z moich kosmetyków (znalazłam kompana godnego mojemu poziomowi):


W ruch poszły:
biały puder prasowany Claire's
eyeliner i kredka czarna z wibo, kredka biała z essense
szminka Rimmel nr 10
biały i niebieski cień do oczu z palety

Oczywiście nic tu z profesjonalizmu, wszytko robione na kolanie, w 10 minut, dla czystej zabawy. Pod ręką miałam mały asortyment kosmetyków, a mój małoletni model bardzo się niecierpliwił, gdyby nie wiszące nade mną widmo egzaminu w poniedziałek długo by nie ujrzały światła dziennego. Swoją drogą- Karaluch, miszcz-painta (;

środa, 5 lutego 2014

Recenzja: Pędzlowe-love, czyli wszystkie grzechy Karalucha i słów kilka o nowych nabytkach Sunshade Minerals

To jestem ja- specjalnie z tym postem czekałam na 4 lutego i wczoraj przegapiłam.

Już jakiś czas temu, chwaliłam się nowymi nabytkami- dwoma zestawami pędzli od Sunshade Minerals: 6cio oraz 9cio częściowym. 

Cena: 39 zł za dziewięcioczęściowy oraz 32,90 zł za sześcioczęściowy. W moim posiadaniu były już dwa inne zestawy, z włosia naturalnego, zakupione w Searsie kilka lat, temu, które nie były przeznaczone dla mnie i dostały się w moje ręce całkiem przypadkiem. Niestety nie znam ich marki, zestaw z czarnymi trzonkami był umieszczony w czarnym, pikowanym etui z różową wyściółką; drugi ze srebrnymi dokupywany osobno. Wiem tylko tyle, że oba w przeliczeniu zakupiono za ok. 50-90 zł. Nieprawdopodobne, prawda? Być może ktoś będzie je potrafił sklasyfikować (;

Tak, więc oto wszystkie moje grzechy i miłości, które obecnie mieszkają sobie w kartonowym stojaku na biurku: 


Najpierw przedstawię Wam bliżej mniejszy, przeznaczony głównie do makijażu oczu zestaw sześcioczęściowy:

Opis z aukcji:

Pędzel nr 1  36 mm  35 mm
pędzel kabuki, na krótkim trzonku idealnie sprawdzi się przy nakładaniu podkładu mineralnego, pudru sypkiego lub prasowanego, bronzera, różu oraz rozświetlacza. Odpowiedniej długości włosie doskonale rozprowadza kosmetyk na twarzy, nadając
pełne krycie bez smug.
Pędzel nr 2  19 mm  8 mm
pędzel do nakładania cieni kremowych, prasowanych i sypkich, idealnie sprawdzi się w precyzyjnym nakładaniu korektora
Pędzel nr 3  12 mm  10 mm
Pędzel języczkowy do nakładania cieni na całą powierzchnię powieki lub jej część, pędzel do nakładania cieni kremowych, prasowanych i sypkich,
Pędzel nr 4  9 mm  8 mm
pędzel kuleczkowy o stożkowym ułożeniu włosia, do rozcierania cieni, do makijażu smoky eyes, do rozcierania kresek na dolnej i górnej powiece, bardzo precyzyjny.
Pędzel nr 5 6 mm 10 mm
płaski, króciutki, lekko zaokrąglony pędzel do rysowania i rozcierania kresek na dolnej i górnej linii rzęs, idealny do efektu " smoky eyes",
Pędzel nr 6  8 mm  6 mm
skośnie ścięty pędzel, służy do nakładania cienia na brwi w celu ich przyciemnienia lub wypełnienia luki po nierówno odrastających włoskach. Umożliwia wykonanie korekty brwi i nadania im odpowiedniego kształtu. Idealny również do rysowania cieniutkich kresek na górnej i dolnej linii rzęs.

Zestaw dziewięciocześciowy:

Opis sprzedającego:

Pędzel nr 1 40 mm 38 mm
Pędzel do nanoszenia pudru sypkiego, mineralnego lub brązującego, ułożony owalnie i parabolicznie, co pozwala na równomierne nałożenie pudru, wykonany z syntetycznego włosia HD najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne 
Pędzel nr 2  32 mm 30 mm
skośnie ścięty pędzel do nakładania różu, rozświetlacza oraz modelowania bronzerem wykonany z syntetycznego włosia HD najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne
Pędzel nr 3  15 mm  11 mm
pędzel idealny do precyzyjnego nakładania korektora, jak również do nakładania cieni kremowych , sypkich i prasowanych, wykonany z syntetycznego włosia HD najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne
Pędzel nr 4 11 mm  6 mm
pędzel o okrągłym przekroju pędzel typu "kulka", wykonany z syntetycznego włosia HD najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne 
Pędzel nr 5  15mm  12 mm
owalny pędzel do nakładania cieni na całą powierzchnię powieki ruchomej, do cieniowania i blendowania, wykonany z syntetycznego włosia najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne
Pędzel nr 6 14 mm  12 mm
pędzel do cieniowania powiek, płaski, skośnie ścięty, idealny do aplikowania i rozcierania cieni powyżej powieki ruchomej, w kącikach powiek, wykonany z syntetycznego włosia HD najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne
Pędzel nr 7  9 mm  4 mm
pędzel do malowania ust, przeznaczony do aplikacji pomadek i błyszczyków o konsystencji kremowej oraz płynnej, włosie syntetyczne HD ułożone w kształcie " kociego języczka"
Pędzel nr 8  9 mm  9 mm
skośnie ścięty pędzel, służy do nakładania cienia na brwi w celu ich przyciemnienia lub wypełnienia luki po nierówno odrastających włoskach. Umożliwia wykonanie korekty brwi i nadania im odpowiedniego kształtu. Idealny również do rysowania cieniutkich kresek na górnej i dolnej linii rzęs, wykonany z syntetycznego włosia HD najwyższej jakości, włosie miękkie, sprężyste i delikatne 
Pędzel nr 9  24 mm  9 mm
spiralka do tuszowania rzęs i brwi, nylonowa

Teraz zanim przejdę dalej, trochę o etui pędzli. Do gustu bardzo przypadło mi to, w którym umieszczono zestaw dziewięcio częściowy. Wygodne, estetyczne, zajmujące mało miejsca. Firmowe opakowanie zestawu sześcioczęściowego prezentuje się dużo gorzej. Chociaż są z tego samego materiału, to te drugie przez to, iż jest nieusztywniane przypomina trochę worek jutowy na ziemniaki. Co prawda jest bardzo pojemne- można w nim pomieścić wszystkie moje pędzle, ale jakościowo prezentuje się gorzej. Korzystanie z niego jest również mniej wygodne.

Jeśli chodzi o estetykę samych pędzli, to o wiele bardziej podobały mi się trzonki emaliowane niż bambusowe, nie mniej jednak te drugie niesamowicie dobrze leżą w ręce, są odrobinę lżejsze niż ich bracia z mniejszego zestawu, przez co lepiej się z nimi pracuje.

Na początku obawiałam się, iż pędzle będą się bardzo powtarzać- dlaczego więc zdecydowałam się na zakup obu zestawów? Od dłuższego czasu przymierzałam się do kupna pędzli dedykowanych do makijażu oczu, tutaj prawie idealnym był zestaw mniejszy. Z drugiej strony czułam nagląca potrzebę dokupienia pędzli do pudrów i szczególnie do różu. Kupowanie syntetyków pojedynczo zupełnie się nie opłaca- a dla mnie sam zestaw większy był trochę za mały. Początkowo nastawiałam się na opcję- kupuję zestaw, wybieram te których potrzebuję, reszta szuka nowego domu... tak, zakochałam się jednak we wszystkich.

Pędzle są porządnie wykonane, mięciutkie, przyjemnie się nimi operuje. Pomimo, iż posiadam pędzel z włosia naturalnego, to gdy mogę sięgam po syntetyk- korzystać z nich to prawdziwa przyjemność. Obecnie uważam, że posiadam na prawdę dobrze skomponowany zestaw, odpowiadający moim potrzebom. 

Przygotowałam dla was zestawienia tematyczne pędzli. Stwierdziłam, że dorzucę kilka swoich groszy od siebie na ich temat pod każdym zdjęciem. Oczywiście niektórych używam trochę inaczej- o tym też napiszę... w końcu wolność Tomku w swoim domku (;

1. Pędzle do pudrów sypkich, prasowanych, bronzerów, różów oraz skunks do płynnego:

Tutaj moim absolutnym faworytem jest pędzel do pudru oraz do różu z bambusowymi trzonkami. Są niesamowicie milutkie, dobrze zbite, świetnie wyprofilowane. Sięgam po nie najchętniej, jeśli są czyste. Niestety, pędzlami z Sunshide Minerals nie da się aplikować mocno prasowanych pudrów- posiadam takowy z Maybelline Affinitone (z białym pudrem z Claire's radzą sobie świetnie). Jeśli chcę z niego skorzystać w tej sytuacji ratuje mnie tylko włosie naturalne pędzla środkowego. Jest o tyle fajny, że bardziej wyprofilowany niż odpowiednik z SM, który jest bardziej tępy, przez co nadaje się również do modelowania twarzy. Kabuki z drugiego zestawu jest równie dobrej jakości- ja po prostu nie lubię pędzli na krótkim trzonku. Natomiast jeśli chodzi o pędzel przedostatni- nie znalazłam dla niego innego niż blendowanie i wykończenie. Ma bardzo długie włosie, które jest słabo zbite- nie nadaje się do nakładania pudrów, ale świetnie działa jako zmiotka na twarzy.

2. Pędzle do różu:

Na tym zdjęciu zestawiłam posiadany dotychczas przeze mnie pędzelek, oraz nowy nabytek. Tutaj świetnie widać jak on jest malutki, co może uswiadomić, iż praca z nim chociaż precyzyjna to żmudna. Nie ukrywam, lubię go do modelowania kształtu nosa (ah, ten mój kartofel) lub właśnie bardzo dokładnego, prawie niewidocznego naniesienia koloru na policzki.

3. Pędzle do produktów płynnych:
I tu znów pojawia się skunksik. Języczki do podkładów to chyba jedyne pędzle które powtarzają się u mnie w kosmetyczce, każdy ma jednak inną długość włosia i grubość skuwki. Ostatnio korzystam z nich do nakładania korektorów, chociaż przedostatni, dość spory ulubowałam sobie do podkreślania łuku brwiowego bielą. Jest na tyle duży, iż wystarczą dwa machnięcia i cieszę się pięknym efektem blendowania.

W tym miejscu pochwalę się również wygraną w losowaniu, dwa tygodnie temu dotarła do mnie gąbeczka od dziewczyn z blush me baby!, obecnie jest w fazach testów i nie nadaje się na widok publiczny.

4. Pędzle do cieni:


Pełne zestawienie pędzelków do cieni, ustawionych według zestawów. Uwielbiam wszystkie, szczególnie pędzle od lewej nr 1,2,6,7 oraz 9, który rożni się od 8 miękkością włosia- świetnie nakłada się nim ciemne cienie, nie tracąc przy tym na pigmentacji.
Pierwsze dwa to typowe pędzle do rozcierania przy smokey eyes, 6 i 7 są świetne do blendowania na załamaniu.
Przypadkowo ustawione są również z malejącą sztywnością włosia i szerokością skuwki. tutaj nie ma żadnego na którym bym się zawiodła.

5. Pozostałe

Tutaj warte uwagi są dwa pędzelki skośne- jeden z trzonkiem bambusowym, drugi emaliowanym. Mają one inną szerokość pędzla i włosia na końcówkach. Dlatego też ten z zestawu 9cio częściowego nadaje się idealnie do malowania kresek na powiece i modelowania brwi, drugim już nie wyobrażam sobie namalowania precyzyjnej krechy- to typowy pędzel z jednym zastosowaniem. Dalej dorobiłam się w końcu spiralki, chociaż nie była mi ona jakoś bardzo niezbędna- radziłam sobie czystą spiralną ze zużytej maskary. Cieszę się również z bardzo precyzyjnego pędzla do malowania ust- w końcu mogę pełną parą kłaść dziwny kolor na usta metodą wazelina+wybrany cień. Ostatni tutaj to specyficzny pędzelek dołączony do żelowego eyelinera Maybelline. Może zdawać się dość nieporęczny, ale żelowce nakładam głównie nim- wystarczy odrobina wprawy.

Podsumowując, oba zestawy mnie nie rozczarowały, pędzle mogę polecić z czystym sercem. Jeśli zaczynasz z makijażem za ich pomocą- radzę wybrać zestaw dziewięcioczęściowy- znajdziecie w nim wszystko potrzebne na start bez niepotrzebnych powtórek. Pędzle są świetne, zarówno jakościowo jak i w pracy z nimi. Spędziłam trochę czasu przeszukując oferty i moim skromnym zdaniem są to pędzle idealne na studencką kieszeń lub dla osób, które nie są pewne, czy będą z nich korzystać (ale tu straćcie nadzieję, jak się kupi pierwszy zestaw to już się utopi w nie trochę zawartości portfela).

Ostatecznie jeszcze pędzlo-porno, czyli pełna rozkładówka:


Kilka rad ode mnie czym kierować się przy zakupie pędzli:
1. Nie łapcie się na okazję xx sztuk za małą cenę- w większości nie będziecie korzystać z najwyżej kilku z całej zakupionej gamy. Lepiej dokładnie zastanowić się czego tak na prawdę potrzebujecie.
2. Zrób zestawienie co mam, czego używam, do czego potrzebny byłby mi taki, a taki pędzel/zestaw. Jeśli nie lubisz cieniować oczu- nie potrzebny Ci będzie kupiony przeze mnie zestaw 6cio czesciowy- spokojnie wystarczy większy brat.
3. Kupowanie syntetycznych pędzli osobno się nie opłaca. Za zestaw 9ciu sztuk zapłaciłam 39 złotych. Za sam pędzel do pudru i różu musiałabym wydać podobną kwotę.
4. Sprawdź opinie o pędzlach- to, że są tanie nie oznacza, że są kiepskie (jak w przypadku SM), zasada ta działa także w drugą stronę- czasami można kupić drogo, a kiepsko.
5. Jeśli jesteś początkującą, lub operujesz na kosmetykach mineralnych/sypkich- włosie syntetyczne będzie się sprawdzać lepiej. Tak samo jeśli posiadasz skórę bardzo wrażliwą, niestety naturalne włosie z czasem nabywa pewnej szorstkości.

To by było na tyle, jesli chodzi o pędzle- pozwolę sobie jeszcze tylko pociagnąć temat Krwawych butów- strzeliłam im bardziej profesjonalną sesję zdjęciową:

             

Gdyby ktoś się na nie skusił- zdecydowałam o ich sprzedaży: klik!

poniedziałek, 3 lutego 2014

My Bloody Valentine - Krwiste buty

Dzisiaj post typowo w stylu 'pochwalę Wam się'. Zmotywowałam się do wzięcia w obroty swoich ślubnych butów, które w swojej ówczesnej formie nie nadawały się nijak do użytku przeze mnie.


Kilka zdjęć w międzyczasie, bo wydają mi się lepsze- w dziennym świetle.


A Wy już szykujecie się do 4 lutego, czy bojkotujecie?

sobota, 1 lutego 2014

Kosmetyki z lodówki: Oczyszczenie porów jako alternatywa plastrów

Zapewne nie tylko ja zmagam się z zapchanymi porami na twarzy (szczególnie nosie). W drogeriach można dostać specjalnie przeznaczone do tego celu plastry- cena różna, przeciętnie około 2 zł za sztukę. Dziś przychodzę do Was z domową i dużo tańszą alternatywą tego zabiegu. Przygotowanie wszystkiego zajmuje dosłownie chwilę i wymaga dwóch składników:

Ponieważ jestem biednym studentem, który na wynajmowanym mieszkaniu nie posiada mikrofalówki przedstawię sposób 'zrób-to-sam-na-palniku'. Można całość mieszanki włożyć do mikrofalowki na ok. 30 sekund (do rozpuszczenia i połączenia składników), lub próbować jak ja.

Zaczynamy od parówki, mającej na celu rozszerzenie naszych porów.

Gdy ten krok mamy za sobą najwyższy czas w zabawę w kuchennego alchemika:

Domowe plastry oczyszczające pory:
- łyżka żelatyny spożywczej
- łyżka mleka/śmietany/kefiru/jogurtu

Produkty łączymy ze sobą:


A następnie w misce na kąpieli wodnej lub bardziej ekstremalnie jak ja, bezpośrednio nad palnikiem ogrzewamy całość by ładnie się połączyła.


Czekamy, aż całość delikatnie ostygnie i nakładamy na problematyczne miejsca. Taką maskę po wyschnięciu po prostu ściągamy ze skóry (jak węże).

Kilka słów ode mnie:
1. Próbowałam wszystkich wariantów, najbardziej optymalnym dla mnie okazała się mieszanka żelatyna-śmietana 12%.
2. Aplikować można łyżką, palcami lub pędzlem (jeśli ma się ich taki nadmiar jak ja).
3. Należy unikać okolic oczu, raz nałożyłam wszystko za wysoko- wrażenia podczas pozbywania się tego z twarzy... niezapomniane.
4. Aby ułatwić sobie ściągnięcie 'plasterków', przed samym zdjęciem można je delikatnie namoczyć.
5. Warto mieć pod ręką jakiś peeling, by pozbyć się pozostałości po naszych eksperymentach.

W pojedynku:
 vs. 

wybieram opcję drugą. A Wy? Znacie ten sposób, a może lepszy?