Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: Klej do sztucznych rzęs Duo Adhesive od Inglot

Po dłuższej nieobecności wymuszonej pobytem w szpitalu, aktywnie powracam w swoje karaluchowe kąty.

Każdy kto zaczyna swoją przygodę ze sztucznymi rzęsami staje przed kilkoma dylematami: w jakie zainwestować, gdzie kupić, jak i czym przykleić. Dzisiaj skupię się na ostatnim aspekcie- czyli czymś co pozwoli cieszyć się nam nimi na powiece bez zmartwień.

Swoje pierwsze sztuczne rzęsy kupiłam pod Nowym Kleparzem za 6 zł. Wtedy spróbowałam je przymocować do powieki dołączonym do nich klejem. Nie udało mi się- stanęłam przed problemem: Czy ja jestem takim beztalenciem, czy to wina kleju? Wtedy postanowiłam zainwestować w dość szeroko chwalony klej Duo, dziecko Inglot. Za 14 g tubkę przyszło mi zapłacić 24 złote... ale czego nie robi się z desperacji.


Klej ten jest dostępny w dwóch wersjach: czarnej (wysychającej na grafitowo) oraz białej schnącej na bezbarwno. Druga opcja jest nieco droższa, ale właśnie w nią warto zainwestować.

Dlaczego?

Przede wszystkim po wyschnięciu klej jest niewidoczny, czego brakuje barwnej opcji. Nawet po przypadkowym maźnięciu klejem pokrytej już cieniem powieki zupełnie nie zostawia śladu.
Klej jest bardzo wygodny w użytkowaniu i wydajny. Udowodnił mi, iż to nie we mnie tkwił problem- drugie podejście zostało zwieńczone sukcesem.

Jego usunięcie zarówno z rzęsideł jak i przy demakijażu jest bezproblemowe. Duo trwale przytwierdza rzęsy do skóry (należy pamiętać o nałożeniu trochę większej ilości na końcach oraz odczekaniu chwili pomiędzy nałożeniem kleju, a próbą przyklejenia), ale nie jest problematyczny przy późniejszym oderwaniu ich od niej.  Zdarzyło mi się w zakręceniu skleić sztuczne i naturalne rzęsy, obyło się bez ofiar. Dodatkowo wystarczy zwykłe mleczko do demakijażu by usunąć jego resztki.
Z rzęs łatwo pozbyć się go po prostu go skubiąc.

Po otwarciu producent zapewnia 24 miesięczny okres ważności, który można przedłużyć (jak w przypadku lakierów do paznokci) przetrzymując go w lodówce.

Jedynym minusem jest dość przykry zapach oraz podstawa składu jaką jest lateks- niektóre osoby może uczulać.

Podsumowując, nawet zaczynając przygodę ze sztucznymi rzęsami, by uniknąć zbędnego uprzedzenia warto pomyśleć o zainwestowaniu w ten klej.

Komentarze

  1. Ten klej jest ok, ale ja kocham mapa i tak już zostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To najlepszy klej do rzęs, kiedyś miałam czarny z Allegro, tez był w miarę ok, ale nie pamiętam firmy nawet :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to się w takie cuda sama nie bawię ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo :D Ja osobiście wręcz nienawidzę nakładać rzęs, są niewygodne ;) Aczkolwiek mam swoje ulubione połówki etude house. Mam jej na miniaturce na facebooku. Na szczęście naturalnie mam długie rzęsy, więc wytuszowane są dłuższe niż moje 14mm kępki :D
    Lubie też rzęsy red cherry; są stosunkowo tanie, a jakość powala :)

    Powiedz mi, jak się spisuje puder Hauschki? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions

Często na ulicy spotykam się z różnymi reakcjami na mój kolor włosów. W mniejszości są to spojrzenia z pogardą, najczęściej zaciekawienia. Równie często zaczepiają mnie obcy ludzie pytając o to czym uzyskuję taki efekt. Oczywiście za każdym razem tłumaczę to zainteresowanym. Bardzo często pytania o nietypowe kolory włosów pojawiają się w sieci, specyfiki, trwałość, bezpieczeństwo. Ponieważ swoją przygodę z tonerem rozpoczęłam prawie dwa lata temu stwierdziłam, iż właściwie mogę napisać kilka słów od siebie.
Na początku oczywiście nie zdecydowałam się na całą głowę- chociaż pomysł ten już wtedy mnie kusił (ah, ta wersja bez makijażu): teraz, rok temu.





Czym uzyskujesz taki kolor włosów?

Korzystam z tonerów La Riche Direction. W moim przypadku jest to odcień Atlantic Blue.


Co to za toner? Taki do drukarki?
Nie, są to specjalne barwniki do włosów, zawierające czysty kolor. Fryzjerzy często korzystają z tonerów by uzyskać refleksy albo zmienić odcień nakładanej mieszanki. Często dodaje się …

Życie z niebieskimi włosami cz. 2: Z niebieskiego do naturalnych - jak pozbyć się toneru

Prawie rok farbowałam całe włosy na niebiesko, co zapewne każdemu, kto chociaż raz zajrzał na mojego bloga nie umknęło uwadze. Skończyłam studia i nastał czas poszukiwania pracy. W końcu przyznałam, że nie wszystkim moje niebieskie włosy mogą się podobać i czasami tracę przez nie na rozmowach kwalifikacyjnych. Plan był taki: nie mogę mieć niebieskich? Chcę popielate!



I tu zaczęły się schodki. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ogół wiedzy jaki zebrałam oraz osobiste doświadczenia zainspirowały mnie do napisania noty, a po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że z tego może być nawet mini cykl - w końcu już jeden post na temat tonerów się pojawił. Kto ciekawy odsyłam do Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions. Sama szukałam długo tych informacji, zasięgałam języka w kilku miejscach tak więc mam nadzieję, iż będzie to wiedza która komuś posłuży.
1. Toner nie ulega dekoloryzacji

Pierwszym strzałem było udanie się do salonu fryzjerskiego …