czwartek, 6 marca 2014

Recenzja: Klej do sztucznych rzęs Duo Adhesive od Inglot

Po dłuższej nieobecności wymuszonej pobytem w szpitalu, aktywnie powracam w swoje karaluchowe kąty.

Każdy kto zaczyna swoją przygodę ze sztucznymi rzęsami staje przed kilkoma dylematami: w jakie zainwestować, gdzie kupić, jak i czym przykleić. Dzisiaj skupię się na ostatnim aspekcie- czyli czymś co pozwoli cieszyć się nam nimi na powiece bez zmartwień.

Swoje pierwsze sztuczne rzęsy kupiłam pod Nowym Kleparzem za 6 zł. Wtedy spróbowałam je przymocować do powieki dołączonym do nich klejem. Nie udało mi się- stanęłam przed problemem: Czy ja jestem takim beztalenciem, czy to wina kleju? Wtedy postanowiłam zainwestować w dość szeroko chwalony klej Duo, dziecko Inglot. Za 14 g tubkę przyszło mi zapłacić 24 złote... ale czego nie robi się z desperacji.


Klej ten jest dostępny w dwóch wersjach: czarnej (wysychającej na grafitowo) oraz białej schnącej na bezbarwno. Druga opcja jest nieco droższa, ale właśnie w nią warto zainwestować.

Dlaczego?

Przede wszystkim po wyschnięciu klej jest niewidoczny, czego brakuje barwnej opcji. Nawet po przypadkowym maźnięciu klejem pokrytej już cieniem powieki zupełnie nie zostawia śladu.
Klej jest bardzo wygodny w użytkowaniu i wydajny. Udowodnił mi, iż to nie we mnie tkwił problem- drugie podejście zostało zwieńczone sukcesem.

Jego usunięcie zarówno z rzęsideł jak i przy demakijażu jest bezproblemowe. Duo trwale przytwierdza rzęsy do skóry (należy pamiętać o nałożeniu trochę większej ilości na końcach oraz odczekaniu chwili pomiędzy nałożeniem kleju, a próbą przyklejenia), ale nie jest problematyczny przy późniejszym oderwaniu ich od niej.  Zdarzyło mi się w zakręceniu skleić sztuczne i naturalne rzęsy, obyło się bez ofiar. Dodatkowo wystarczy zwykłe mleczko do demakijażu by usunąć jego resztki.
Z rzęs łatwo pozbyć się go po prostu go skubiąc.

Po otwarciu producent zapewnia 24 miesięczny okres ważności, który można przedłużyć (jak w przypadku lakierów do paznokci) przetrzymując go w lodówce.

Jedynym minusem jest dość przykry zapach oraz podstawa składu jaką jest lateks- niektóre osoby może uczulać.

Podsumowując, nawet zaczynając przygodę ze sztucznymi rzęsami, by uniknąć zbędnego uprzedzenia warto pomyśleć o zainwestowaniu w ten klej.

4 komentarze:

  1. Ten klej jest ok, ale ja kocham mapa i tak już zostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To najlepszy klej do rzęs, kiedyś miałam czarny z Allegro, tez był w miarę ok, ale nie pamiętam firmy nawet :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to się w takie cuda sama nie bawię ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo :D Ja osobiście wręcz nienawidzę nakładać rzęs, są niewygodne ;) Aczkolwiek mam swoje ulubione połówki etude house. Mam jej na miniaturce na facebooku. Na szczęście naturalnie mam długie rzęsy, więc wytuszowane są dłuższe niż moje 14mm kępki :D
    Lubie też rzęsy red cherry; są stosunkowo tanie, a jakość powala :)

    Powiedz mi, jak się spisuje puder Hauschki? :)

    OdpowiedzUsuń