Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: Korektor HEAN High Definition Eye Mix

Kamuflaż ten wypatrzyłam na stronie internetowej Hean. Jest to produkt o tyle nietypowy, że oferuje biały oraz fioletowy korektor (odpowiednik z Wibo posiada róż oraz zielony) i na próżno szukać tych kolorów korektorów u innych producentów w wersji zestawów. Cena: 13,99 zł za 6g. Czy dobrze zainwestowałam tą sumę?


Mix korektorów jest umieszczony w bardzo poręcznym, co istotne zakręcanym opakowaniu o bardzo przyjemnej estetyce- ten kto wpadł na pomysł takiego zabezpieczenia produktu jest geniuszem. Niezwykle podoba mi się w jaki sposób prezentuje się sam produkt, prostota i elegancki minimalizm w połączeniu z praktycznością.


Według opisu producenta:

Kolor biały - rozświetla skórę
Kolor różowy - koryguje cienie pod oczami
Kolor fioletowy - zakrywa przebarwienia

Ponad to produkt ma cechować się specjalną termo-formułą, dzięki której produkt ma się ładnie rozgrzewacz pod ciepłem palców i rozprowadzać na skórze.

Z produktu korzystam dwa tygodnie, codziennie, ze zużycia można się domyśleć, że produkt jest bardzo wydajny. Ma niesamowite krycie, przez co potrzebuję go na prawdę niewiele. Trochę obawiałam się gęstej formuły, ale idealnie wtapia się w skórę, nie jest ciężki (plastelinowaty), szybko przyjmuje żądaną formę pod wpływem ciepła, nie podkreśla niedoskonałości i co najważniejsze nie ścina się (nie wiem jak to określić) po nałożeniu, fundując niemiłą niespodziankę po spojrzeniu w lustro po pewnym czasie- co jest szczególnie istotne przy mojej naczyńkowej cerze. Powiem szczerze- pod okolice oka mogę kłaść jedynie bardzo delikatne w formule korektory bo za każdym razem kończy się to brzydkimi zaciekami po pewnym czasie- dlatego zakup produktu Hean był dość ryzykowny. Okazał się on jednak całkowitym zaskoczeniem- na plus. Dodatkowo produkt zupełnie nie migruje i nie wyciera się, co też jest bardzo istotne przy tłustej powiece, o której trochę pisałam przy okazji bazy pod cienie firmy Gosh.

Próba krycia i koloru na skórze:


Fiolet, biel, róż- widać, że niestandardowy lawendowy kolor świetnie gasi zaróżowienia, rozjaśniając cerę i przyjmując bardzo neutralną barwę- nie trzeba obawiać się fioletu pod okiem, gdy przesadzimy z aplikacją.

Oprócz niezaprzeczalnych plusów jeśli chodzi o zdolności bojowe kosmetyku pod względem jego jakości, uważam że znalazłam idealny zestaw korektorów dla bladziochów w bardzo przystępnej cenie. Bardzo długo szukałam białego, rozjaśniającego korektora- tutaj dostaję go w zestawie z podstawowym różem korygującym cienie oczy (niezbędnym u mnie), oraz fioletem, który jest idealnym rozwiązaniem przy gaszeniu zaczerwienień i przebarwień, dużo bardziej skuteczny niż zielony, z którego korzystałam dotychczas, zazwyczaj w połączeniu z różem. Przez ten produkt odłożyłam wszelkie inne korektory. Nie ma w nim beżów, które u mnie przez chłodną karnację nie mają zupełnie zastosowania- czyli za 14 złotych otrzymuję trzy kolory z których realnie korzystam.

Ma również bardzo przyjemny, ledwo wyczuwalny zapach.

Podsumowując- płacąc prawie 14 złotych za malutkie opakowanie, obawiałam się, iż źle lokuję pieniądze, tym bardziej, iż przy każdym podejściu produkty gęste nie zdawały u mnie rezultatu, skusiło mnie niezwykłe połączenie kolorów. Teraz wiem, że Eye Mix Hean jest jednym z moich ulubionych produktów w kosmetyczce. Zupełnie mnie nie rozczarował, okazał się wręcz idealnym rozwiązaniem dla mojej problematycznej, a zarazem bardzo jasnej cery. Jak najbardziej polecam, nie tylko trupiobladym (;

Bonusowo ode mnie zdjęcie- wiem, iż słabej jakości, wykonane kamerką internetową. Mój aparat odmówił współpracy ze mną. Pod oczami baza o której pisałam.



Komentarze

  1. Widzę, że nie tylko u mnie dziś o korektorze :) Tego nie miałam, a wciąż szukam - być może sprawdziłby się i u mnie, jeśli piszesz, że dobry. Moich cieni póki co nie mogłam niczym zamaskować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz mega świetny kolor włosów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem zakochana całkowicie w korektorze Catrice :) jejku, ale masz boskie włosy! :D ja się w życiu nie odważę na taki kolor. ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmm... ja chyba jednak wole zwykłe, beżowe korektory. Są bezpieczniejsze... ale z drugiej strony moich cieni pod oczami nie chcą zbyt dobrze maskować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy ten korektorowy mix, ja mam ten drugi zestaw i też jest super. Może kiedyś i na ten się skuszę :)

    Pięknie wyglądasz <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ten drugi kamuflaż Hean :-) Wyprzedziłaś mnie z recenzją kamuflażu :-P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions

Często na ulicy spotykam się z różnymi reakcjami na mój kolor włosów. W mniejszości są to spojrzenia z pogardą, najczęściej zaciekawienia. Równie często zaczepiają mnie obcy ludzie pytając o to czym uzyskuję taki efekt. Oczywiście za każdym razem tłumaczę to zainteresowanym. Bardzo często pytania o nietypowe kolory włosów pojawiają się w sieci, specyfiki, trwałość, bezpieczeństwo. Ponieważ swoją przygodę z tonerem rozpoczęłam prawie dwa lata temu stwierdziłam, iż właściwie mogę napisać kilka słów od siebie.
Na początku oczywiście nie zdecydowałam się na całą głowę- chociaż pomysł ten już wtedy mnie kusił (ah, ta wersja bez makijażu): teraz, rok temu.





Czym uzyskujesz taki kolor włosów?

Korzystam z tonerów La Riche Direction. W moim przypadku jest to odcień Atlantic Blue.


Co to za toner? Taki do drukarki?
Nie, są to specjalne barwniki do włosów, zawierające czysty kolor. Fryzjerzy często korzystają z tonerów by uzyskać refleksy albo zmienić odcień nakładanej mieszanki. Często dodaje się …

Życie z niebieskimi włosami cz. 2: Z niebieskiego do naturalnych - jak pozbyć się toneru

Prawie rok farbowałam całe włosy na niebiesko, co zapewne każdemu, kto chociaż raz zajrzał na mojego bloga nie umknęło uwadze. Skończyłam studia i nastał czas poszukiwania pracy. W końcu przyznałam, że nie wszystkim moje niebieskie włosy mogą się podobać i czasami tracę przez nie na rozmowach kwalifikacyjnych. Plan był taki: nie mogę mieć niebieskich? Chcę popielate!



I tu zaczęły się schodki. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ogół wiedzy jaki zebrałam oraz osobiste doświadczenia zainspirowały mnie do napisania noty, a po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że z tego może być nawet mini cykl - w końcu już jeden post na temat tonerów się pojawił. Kto ciekawy odsyłam do Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions. Sama szukałam długo tych informacji, zasięgałam języka w kilku miejscach tak więc mam nadzieję, iż będzie to wiedza która komuś posłuży.
1. Toner nie ulega dekoloryzacji

Pierwszym strzałem było udanie się do salonu fryzjerskiego …

Recenzja: Klej do sztucznych rzęs Duo Adhesive od Inglot

Po dłuższej nieobecności wymuszonej pobytem w szpitalu, aktywnie powracam w swoje karaluchowe kąty.
Każdy kto zaczyna swoją przygodę ze sztucznymi rzęsami staje przed kilkoma dylematami: w jakie zainwestować, gdzie kupić, jak i czym przykleić. Dzisiaj skupię się na ostatnim aspekcie- czyli czymś co pozwoli cieszyć się nam nimi na powiece bez zmartwień.
Swoje pierwsze sztuczne rzęsy kupiłam pod Nowym Kleparzem za 6 zł. Wtedy spróbowałam je przymocować do powieki dołączonym do nich klejem. Nie udało mi się- stanęłam przed problemem: Czy ja jestem takim beztalenciem, czy to wina kleju? Wtedy postanowiłam zainwestować w dość szeroko chwalony klej Duo, dziecko Inglot. Za 14 g tubkę przyszło mi zapłacić 24 złote... ale czego nie robi się z desperacji.

Klej ten jest dostępny w dwóch wersjach: czarnej (wysychającej na grafitowo) oraz białej schnącej na bezbarwno. Druga opcja jest nieco droższa, ale właśnie w nią warto zainwestować.
Dlaczego?
Przede wszystkim po wyschnięciu klej jest niewidocz…