Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: MIYO mini drops Czerń

Przy okazji przyczajenia się na nowy kolor Fluidu kryjącego Pierre Rene 020 (recenzja wkrótce!), w moje łapki trafiły dwa lakiery firmy MIYO: czarny za 3,50 zł (aż żal nie brać), oraz piękny atramentowy brokat za 5,50 zł.


Na pierwszy ogień trafił lakier czarny- bo kocham czerń na paznokciach.
Opakowania obu lakierów bardzo mi się podobają, chociaż nie trudno zauważyć, że buteleczka niebieskiego wygląda schludniej i bardziej ekskluzywnie. Jestem zwolenniczką minimalizmu i pięknej prostoty. Oba są konkretne i porządne.


Pierwsze, co mnie uradowało, to pędzelki o idealnej grubości- niestety moje paznokcie są drobne i szerszymi trudniej mi operować. Czarny lakier nie jest ani za gęsty, ani zbyt rzadki- idealnie się prowadzi. To co mnie zaskoczyło- to właściwie idealne krycie już po jednej warstwie! Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby czarny lakier nie miał prześwitów- ostatecznie zawsze nakładałam obowiązkowo dwie warstwy. Wielki plus!

Schnie dobrze, po kilku minutach właściwie nie należy zupełnie się o niego martwić- kolejny plus. Pamiętam lakiery, które wymagały ode mnie stoickiego spokoju i oczekiwania, a później przy najgłupszej okazji nabierały tekstury od odbitej tkaniny, nawet kilka godzin po nałożeniu!

Ostateczny test trwałości- obecnie na paznokciach drugi dzień, bez żadnych ubytków. Pomyślnie przeszedł próbę ciepłej kąpieli, zmywania naczyń i szorowania wanny.

Podsumowując, kocham i nie oddam!

Komentarze

  1. Kupiłam dzisiaj koralowy, żółty i miętowy w Netto po 3,99zł bodajże za sztukę i już nie mogę się ich doczekać na pazurkach :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions

Często na ulicy spotykam się z różnymi reakcjami na mój kolor włosów. W mniejszości są to spojrzenia z pogardą, najczęściej zaciekawienia. Równie często zaczepiają mnie obcy ludzie pytając o to czym uzyskuję taki efekt. Oczywiście za każdym razem tłumaczę to zainteresowanym. Bardzo często pytania o nietypowe kolory włosów pojawiają się w sieci, specyfiki, trwałość, bezpieczeństwo. Ponieważ swoją przygodę z tonerem rozpoczęłam prawie dwa lata temu stwierdziłam, iż właściwie mogę napisać kilka słów od siebie.
Na początku oczywiście nie zdecydowałam się na całą głowę- chociaż pomysł ten już wtedy mnie kusił (ah, ta wersja bez makijażu): teraz, rok temu.





Czym uzyskujesz taki kolor włosów?

Korzystam z tonerów La Riche Direction. W moim przypadku jest to odcień Atlantic Blue.


Co to za toner? Taki do drukarki?
Nie, są to specjalne barwniki do włosów, zawierające czysty kolor. Fryzjerzy często korzystają z tonerów by uzyskać refleksy albo zmienić odcień nakładanej mieszanki. Często dodaje się …

Recenzja: Klej do sztucznych rzęs Duo Adhesive od Inglot

Po dłuższej nieobecności wymuszonej pobytem w szpitalu, aktywnie powracam w swoje karaluchowe kąty.
Każdy kto zaczyna swoją przygodę ze sztucznymi rzęsami staje przed kilkoma dylematami: w jakie zainwestować, gdzie kupić, jak i czym przykleić. Dzisiaj skupię się na ostatnim aspekcie- czyli czymś co pozwoli cieszyć się nam nimi na powiece bez zmartwień.
Swoje pierwsze sztuczne rzęsy kupiłam pod Nowym Kleparzem za 6 zł. Wtedy spróbowałam je przymocować do powieki dołączonym do nich klejem. Nie udało mi się- stanęłam przed problemem: Czy ja jestem takim beztalenciem, czy to wina kleju? Wtedy postanowiłam zainwestować w dość szeroko chwalony klej Duo, dziecko Inglot. Za 14 g tubkę przyszło mi zapłacić 24 złote... ale czego nie robi się z desperacji.

Klej ten jest dostępny w dwóch wersjach: czarnej (wysychającej na grafitowo) oraz białej schnącej na bezbarwno. Druga opcja jest nieco droższa, ale właśnie w nią warto zainwestować.
Dlaczego?
Przede wszystkim po wyschnięciu klej jest niewidocz…

Życie z niebieskimi włosami cz. 2: Z niebieskiego do naturalnych - jak pozbyć się toneru

Prawie rok farbowałam całe włosy na niebiesko, co zapewne każdemu, kto chociaż raz zajrzał na mojego bloga nie umknęło uwadze. Skończyłam studia i nastał czas poszukiwania pracy. W końcu przyznałam, że nie wszystkim moje niebieskie włosy mogą się podobać i czasami tracę przez nie na rozmowach kwalifikacyjnych. Plan był taki: nie mogę mieć niebieskich? Chcę popielate!



I tu zaczęły się schodki. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ogół wiedzy jaki zebrałam oraz osobiste doświadczenia zainspirowały mnie do napisania noty, a po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że z tego może być nawet mini cykl - w końcu już jeden post na temat tonerów się pojawił. Kto ciekawy odsyłam do Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions. Sama szukałam długo tych informacji, zasięgałam języka w kilku miejscach tak więc mam nadzieję, iż będzie to wiedza która komuś posłuży.
1. Toner nie ulega dekoloryzacji

Pierwszym strzałem było udanie się do salonu fryzjerskiego …