piątek, 17 stycznia 2014

Recenzja: MIYO mini drops Czerń

Przy okazji przyczajenia się na nowy kolor Fluidu kryjącego Pierre Rene 020 (recenzja wkrótce!), w moje łapki trafiły dwa lakiery firmy MIYO: czarny za 3,50 zł (aż żal nie brać), oraz piękny atramentowy brokat za 5,50 zł.


Na pierwszy ogień trafił lakier czarny- bo kocham czerń na paznokciach.
Opakowania obu lakierów bardzo mi się podobają, chociaż nie trudno zauważyć, że buteleczka niebieskiego wygląda schludniej i bardziej ekskluzywnie. Jestem zwolenniczką minimalizmu i pięknej prostoty. Oba są konkretne i porządne.


Pierwsze, co mnie uradowało, to pędzelki o idealnej grubości- niestety moje paznokcie są drobne i szerszymi trudniej mi operować. Czarny lakier nie jest ani za gęsty, ani zbyt rzadki- idealnie się prowadzi. To co mnie zaskoczyło- to właściwie idealne krycie już po jednej warstwie! Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby czarny lakier nie miał prześwitów- ostatecznie zawsze nakładałam obowiązkowo dwie warstwy. Wielki plus!

Schnie dobrze, po kilku minutach właściwie nie należy zupełnie się o niego martwić- kolejny plus. Pamiętam lakiery, które wymagały ode mnie stoickiego spokoju i oczekiwania, a później przy najgłupszej okazji nabierały tekstury od odbitej tkaniny, nawet kilka godzin po nałożeniu!

Ostateczny test trwałości- obecnie na paznokciach drugi dzień, bez żadnych ubytków. Pomyślnie przeszedł próbę ciepłej kąpieli, zmywania naczyń i szorowania wanny.

Podsumowując, kocham i nie oddam!

1 komentarz:

  1. Kupiłam dzisiaj koralowy, żółty i miętowy w Netto po 3,99zł bodajże za sztukę i już nie mogę się ich doczekać na pazurkach :)

    OdpowiedzUsuń