Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: Fluid kryjący Pierre Rene Skin Balance nr 020

Gdy dowiedziałam się o nowym kolorze podkładu wprowadzanym przez markę Pierre Rene, wybyłam na poszukiwania go w drogeriach stacjonarnych. Z wojażu przybyłam wraz z małą odlewką do testów w domu. Dodatkowo pokusiłam się o zabranie najjaśniejszego podkładu Revlonu nr 110. Ale o tym może kiedy indziej.

Markę Pierre Rene cenię za jakość produktów oraz ich cenę- wystarczy wejść na ich stronę by przekonać się, że kosmetyki przez nich proponowane czasami występują w śmiesznie niskich cenach. Bardzo żałuję, iż tak trudno o dostępność ich produktów w Krakowie oraz tego, że gdy się je znajdzie przebitka cenowa jest spora.

Zdjęcie sklepowe:



Co obiecuje producent:

"Wodoodporny podkład kryjący. Maskuje wszelkie niedoskonałości cery. Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność. Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12H. Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą."

Tajemnicą nie jest, że obecnie korzystam z podkładu Rimmel True Match 010 Light Porcelain. Jest to jedyny drogeryjnie dostępny podkład, który pomimo widocznych różowych tonów nie odcina mi się brzydkim beżem na szyi. Umiejętnie poprawiony pudrem wręcz się wtapia. Nie jest pozbawiony wad, ale to może temat na osobny post.

Już na pierwszy rzut oka Fluid 020 Champagne wydał mi się niesamowicie ciemny i ciepły w porównaniu z tym co znam. Początkowo wydawało mi się, iż może to być po prostu moje zboczenie, nie mniej jednak pokusiłam się o porównawcze zdjęcie w świetle dziennym:


Niestety produkt Pierre Rene w zestawieniu z moim aktualnym podkładem oraz Revlonem wypada bardzo ciepło i beżowo. Postanowiłam przeprowadzić niesamowicie innowacyjny test kartki i utlenienia na niej równocześnie z nakładaniem na twarz. Niestety, pomimo zapewnień odcień ten wcale nie jest chłodny! Można by stwierdzić, że jest wręcz ciemniejszy od utlenionego Revlonu.


Nie mniej jednak pokusiłam się o nałożenie go na twarz. Zrobiłam prosty test- na połowę buzi zaaplikowałam Rimmela, na drugą Pierre Rene.

To co mnie zaskoczyło, to to, iż w świetle dziennym na twarzy nie było między nimi wielkiej różnicy kolorystycznej. Fluid jakby się wtopił i przyjął barwę bardzo podobną do różowego Rimmela. Tak więc jest trochę prawdy w opisie producenta. Niestety tak kolorowo (albo właśnie kolorowo) nie było już poniżej linii żuchwy. Moja szyja jest wręcz jeszcze bledsza niż twarz i o ile z efektem odcięcia u Rimmela, który jest podkładem dużo słabiej kryjącym potrafię sobie poradzić, to PR020 tworzył paskudne beżowe smugi, dające efekt brudu i zbyt ciemnego, ciepłego podkładu. Czyli dopasowanie kolorystyczne wypada bardzo mizernie.

Nie da się ukryć, że fluid ten jest o wiele gęstszy, dobrze kryje (znów prawda), ale przy mojej naczyńkowej i mieszanej cerze zaczął być problematyczny. Prócz kremistej konsystencji posiada również taki zapach. Jakoś bardzo mi to nie przeszkadza, ale przyzwyczajona do Rimmela zaczęłam wybrzydzać. O ile ze strefą T radzi sobie świetnie (chociaż mam wrażenie, że zbyt wciskał mi się w pory), to w suchych miejscach, a szczególnie okolice ust brzydko podkreślał. Miałam wrażenie, że zamiast ujmować lat niestety powodował inny efekt. Jednym słowem jako jedyny kosmetyk dla mnie się nie nadaje. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że podkłady Pierre Rene mają jednak tendencję do delikatnego ciemnienia wraz z utlenieniem.

Oczywiście mogłabym pokusić się o kupno wymiarowego pojemniczka i zabawę w PR na strefę T, na resztę Rimmel- ale pytanie, czy jest sens? Raczej nie.

Podsumowując, odcień ten chłodnym wcale nie jest- i to moje największe rozczarowanie. Nie nadaje się dla osób o chłodnej karnacji. Jest jasny, ale ma bardzo dużo beżowych tonów. Dzięki gęstej konsystencji dobrze kryje, ale nie nadaje się dla osób o cerze suchej, ponieważ podkreśla przesuszenia. Wraz z utlenieniem ciemnieje nieznacznie i staje się jeszcze bardziej ciepły. Kusi ceną- 20,99 zł za 30 ml.

Komentarze

  1. ja uzywam rimmela i jestem zadowolona ;]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie też, ale czasami ma słabe krycie, a przydałoby się mocniejsze. Wiem, można to załatwić korektorem. Po prostu szukam czegoś bardziej idealnego. Chociaż nie wyobrażam sobie innego podkładu na lato- Rimmel jest taki leciutki i świeży...

      Usuń
  2. pierereniak jest świetny a szczegolnie genialnie się sprawdza przy cerach mieszanych :)
    Rimmel jest ok .. ale nie wytrzymuje na twarzy wiele godzin niestety ( mowa o mieszańcach i tłuściochach

    dodaje do obserwowanych :)
    lukaszmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety PR nie przypadł do gustu mojej facjacie- ale oczywiście to tylko i wyłącznie moje osobiste zdanie.

      Tak, zauważyłam to- szczególnie w strefie T Rimmel jest mało trwały, z nosa schodzi mi błyskawicznie (tu pewnie przydaloby się też mocniejsze krycie), za to uwielbiam go za lekką formułę i to, że jest chłodny i nie podbija aż tak różowych tonów.

      Usuń
  3. Nie znam żadnego z tych podkładów, gdyż jestem bez pamięci zakochana w MAP - ie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o podkłady, mam swoich ulubieńców (m.in Bourjois) z Pierre Rene miałam tylko cienie, były jak najbardziej w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazwa bloga - rewelacja! :) Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak nazwa świetna :) również dołączam do grona obserwujących :)

      Usuń
  6. oj kolor zupelnie nie da mojej cery :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna recenzja. Ja używam trzech różnych podkładów, w zależności od pory roku i aktualnego stanu cery. Kiedyś myślałam, że ideałem jest Gosh - porcelain, ale ostatnio mi przestał pasować... Przed wakacjami wizażystka dobrała mi jakiś z Revlonu, ale daje straszne uczucie maski. Aktualnie opieram się na Lirene, ale bardziej dlatego, że mam go w domu, niż że mi odpowiada. Ciężko o ideał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosh podobno strasznie jest ciężki i zapycha, a Lirene nie ma kolorystyki dla mnie, niestety. Czy mnie się wydaje, czy Revlonowe podkłady bezczelniejsze śmierdzą alkoholem? Dla mnie się nie nadają, bo ciemnieją za bardzo...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions

Często na ulicy spotykam się z różnymi reakcjami na mój kolor włosów. W mniejszości są to spojrzenia z pogardą, najczęściej zaciekawienia. Równie często zaczepiają mnie obcy ludzie pytając o to czym uzyskuję taki efekt. Oczywiście za każdym razem tłumaczę to zainteresowanym. Bardzo często pytania o nietypowe kolory włosów pojawiają się w sieci, specyfiki, trwałość, bezpieczeństwo. Ponieważ swoją przygodę z tonerem rozpoczęłam prawie dwa lata temu stwierdziłam, iż właściwie mogę napisać kilka słów od siebie.
Na początku oczywiście nie zdecydowałam się na całą głowę- chociaż pomysł ten już wtedy mnie kusił (ah, ta wersja bez makijażu): teraz, rok temu.





Czym uzyskujesz taki kolor włosów?

Korzystam z tonerów La Riche Direction. W moim przypadku jest to odcień Atlantic Blue.


Co to za toner? Taki do drukarki?
Nie, są to specjalne barwniki do włosów, zawierające czysty kolor. Fryzjerzy często korzystają z tonerów by uzyskać refleksy albo zmienić odcień nakładanej mieszanki. Często dodaje się …

Recenzja: Klej do sztucznych rzęs Duo Adhesive od Inglot

Po dłuższej nieobecności wymuszonej pobytem w szpitalu, aktywnie powracam w swoje karaluchowe kąty.
Każdy kto zaczyna swoją przygodę ze sztucznymi rzęsami staje przed kilkoma dylematami: w jakie zainwestować, gdzie kupić, jak i czym przykleić. Dzisiaj skupię się na ostatnim aspekcie- czyli czymś co pozwoli cieszyć się nam nimi na powiece bez zmartwień.
Swoje pierwsze sztuczne rzęsy kupiłam pod Nowym Kleparzem za 6 zł. Wtedy spróbowałam je przymocować do powieki dołączonym do nich klejem. Nie udało mi się- stanęłam przed problemem: Czy ja jestem takim beztalenciem, czy to wina kleju? Wtedy postanowiłam zainwestować w dość szeroko chwalony klej Duo, dziecko Inglot. Za 14 g tubkę przyszło mi zapłacić 24 złote... ale czego nie robi się z desperacji.

Klej ten jest dostępny w dwóch wersjach: czarnej (wysychającej na grafitowo) oraz białej schnącej na bezbarwno. Druga opcja jest nieco droższa, ale właśnie w nią warto zainwestować.
Dlaczego?
Przede wszystkim po wyschnięciu klej jest niewidocz…

Życie z niebieskimi włosami cz. 2: Z niebieskiego do naturalnych - jak pozbyć się toneru

Prawie rok farbowałam całe włosy na niebiesko, co zapewne każdemu, kto chociaż raz zajrzał na mojego bloga nie umknęło uwadze. Skończyłam studia i nastał czas poszukiwania pracy. W końcu przyznałam, że nie wszystkim moje niebieskie włosy mogą się podobać i czasami tracę przez nie na rozmowach kwalifikacyjnych. Plan był taki: nie mogę mieć niebieskich? Chcę popielate!



I tu zaczęły się schodki. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ogół wiedzy jaki zebrałam oraz osobiste doświadczenia zainspirowały mnie do napisania noty, a po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że z tego może być nawet mini cykl - w końcu już jeden post na temat tonerów się pojawił. Kto ciekawy odsyłam do Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions. Sama szukałam długo tych informacji, zasięgałam języka w kilku miejscach tak więc mam nadzieję, iż będzie to wiedza która komuś posłuży.
1. Toner nie ulega dekoloryzacji

Pierwszym strzałem było udanie się do salonu fryzjerskiego …