piątek, 10 stycznia 2014

Recenzja: Fioletowa szminka firmy Claire's

Od dłuższego czasu poszukiwałam szminki o w kolorze fioletu. Przez chwilę czułam wewnętrzną rozterkę, ponieważ znalazłam takową o kolorze prawie idealnym w Sephorze- kolor środkowy.


Dlaczego prawie idealny? Bo bardziej burgundowy niż fioletowy. Dodatkowo zaporą była cena kosmetyku- 45 zł.

Wtedy przez przypadek, w Claire'sie  zauważyłam prawdziwą fioletową szminkę. Cena 13,90 zł. Czemu by nie zaryzykować?

Zdjęcie sklepowe:
Zdjęcie rzeczywiste wybranego przeze mnie koloru:


Samo opakowanie prezentuje się bardzo ładnie, estetyczny minimalizm. Prostokątna forma, z przezroczystym 'wieczkiem' bardzo przypadła mi do gustu. Wygodnie trzyma się ją w ręce.

Szminka na skórze:


Tak, kolor zdecydowanie zniewalający- na próżno szukać podobnego w innych drogeriach, a nawet allegro, będącym źródłem wszelakich trudniej dostępnych produktów. Chłodny, czysty fiolet. Niestety, pomimo tego co mogło sugerować zarówno opakowanie jak i wygląd szminki, nie jest ona matowa. Nie jest może do końca perłowa, ale ma tłustą konsystencję, przypominającą bardziej pomadkę, niż szminkę którą miała być, przez co efekt na ustach jest jaśniejszy (cieplejszy) niż na skórze czy papierze. Aplikacja na usta jest mozolna, kosmetyk lubi prześwitywać, podkreślać pęknięcia na ustach. Wspomniana konsystencja nie pomaga w dokładnym obrysowaniu ust. Jest również niesamowicie mało trwała, właściwie po chwili widać braki, trochę spływa. Nie możliwe jest jej nałożenie na mokre usta, a tym samym szybko rozciera się w miejscu zetknięcia ust. 
Moja próba przedłużenia jej trwałości poprzez zastosowanie niewielkiej ilości korektora nie została zwieńczona sukcesem. Szminka dawała brzydki efekt.
Dodatkową rzeczą, która mnie osobiście bardzo przeszkadza to jej zapach- typowo sztuczny, kojarzący mi się z najtańszymi kosmetykami do ust i przynajmniej dla mnie jest to jej największa wada.

Jak prezentuje się na ustach?


Pomimo wszystko, gdy przebrnie się przez wszystkie przeszkody u mnie daje bardzo ładny efekt wizualny- ładnie współgra zarówno z kolorem włosów jak i odcieniem cery. Przynajmniej póki jest na ustach- niestety ciągłe poprawki obowiązkowe.

Czy kupiłabym ją jeszcze raz? Nie, ze względu na wszystkie wymienione właściwości, a szczególnie zapach i trwałość. Zakupu jednak nie żałuję, głównie ze względu na kolor, jak napisałam wcześniej.
Jeśli komuś jak mnie, zależy na barwie, a przy okazji ma niesamowitą wprawę w noszeniu szminek albo lekkie zapędy masochistyczne może próbować, polecam jednak szukać fioletowego szczęścia gdzie indziej.

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ze wstydem przyznam się, że nie. Co prawda przyglądałam się, ale tylko pobieżnie. Były to kolory raczej ciepłe. Teraz gdy weszłam na ich stronę widzę, że wypuścili jakąś nową serię, może faktycznie za Twoją radą powinnam tam poszperać. Dziękuję za informację (;

      Usuń
    2. Ta nowa akurat mnie zawiodła, fioletów tam nie ma wbrew pozorom. Takiego ciemnego, zimnego w Inglocie na chwilę obecną nie znajdziesz, ale generalnie fioletów jest sporo. Od siebie mogę polecić 282 - taki typowy neutralny fiolet. Te zdjęcia dobrze go oddają: http://fizzsedition.files.wordpress.com/2013/10/inglot-lipstick-282.jpg
      Typowo fioletowe są też wkłady Freedom System Colour Play: http://wizaz.pl/var/wizaz/storage/images/wizaz.pl/makijaz/nowosci-kosmetyczne/inglot-colour-play/767946-1-pol-PL/Inglot-Colour-Play_large_lead.jpg. Mają jeszcze inne (mniej lub bardziej fioletowe), ale nie pamiętam numerów.
      No i dodatkowy plus: można (te w sztyftach) przetestować, pracownice w salonach same często pytały czy zdezynfekować abym mogła sprawdzić jak wyglądam w danym kolorze.
      W Inglocie była nawet kolekcja niebieskich szminek, także może kiedyż doczekamy się więcej fioletów.

      Usuń
    3. Czyli plan na dziś: wybieram się do inglota- tym bardziej, że potrzebuję czegoś al'bronzer i upatrzyłam sobie cień 344, chciałabym go zobaczyć na żywo.
      Co do niebieskiej/fioletu, myślałam także o sprowadzeniu produktów z tej serii: http://img19.allegroimg.pl/photos/oryginal/38/49/84/27/3849842766 ale jakoś od razu na oko wygląda mi to na pomadkę, która jakościowo będzie przypominała ten claire'sowy niewypał. Miałaś doczynienia?

      Usuń
  2. Nie miałam. Naczytałam się niepochlebnych opinii o Stargazer'ze i bałam się ryzykować. A czytałaś co o tych szminkach piszą na KWC i na blogach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie na oko od razu wyglądają na pomadki, więc raczej je sobie odpuściłam. Czarną i niebieską skutecznie potrafię odtworzyć z wykorzystaniem kredek do oczu i błyszczyka.

      Byłam w Inglocie- niebieskie i czarne w Krk są nadal dostępne w Galerii Krakowskiej, ale to też pomadki. Fiolet za ciepły. Ale ekspedientka podsunęła mi genialny pomysł z wykorzystaniem pigmentu o pożądanej barwie. Tylko do tego potrzebowałabym chyba utrwalacza (pomysł od kascyska, żeby na wazelinie + utrwalacz). Szukam teraz jakiejś teorii o tworzeniu trwałych szminek domowym sposobem- pewnie na wizażu gdzieś jest, tylko ja jako 'świeżak' nie potrafię znaleźć.

      Usuń
  3. Moim zdaniem pomadka i szminka to to samo, a różnice między konkretnymi produktami to kwestia tylko i wyłącznie ich właściwości. I tutaj pozostaje kwestia jakich właściwości oczekujemy.

    Co do zrobienia własnej za pomocą pigmentu to polecam zajrzec tu: http://www.kolorowka.com/
    Niesamowity wybór kolorów, możliwość stworzenia samemu każdego odcienia i przyjazne ceny pigmentów. Chyba jest nawet specjalna baza, ale jaka jest, nie mam pojęcia, z kolorówki mam same sypkie produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie rozróżnienie pomadka i szminka wygląda następująco: szminka- trwałość, intensywny kolor; pomadka- bardziej nawilżająca, mniej intensywny kolor, bardziej 'tłusta'. Ale to moje osobiste rozróżnienie.

      W samej zabawie wazelina+pigment obawiam się utrwalacza, właściwie dziś po raz pierwszy usłyszałam o istnieniu takiego kosmetyku! Jeśli chodzi o kolorowka.com akurat przejrzałam tą stronę dużo wcześniej (w poszukiwaniu a;'bronzera)- już nawet napaliłam się na gotową bazę, ale dotarła do mnie informacja, że trwałością nie powalają. Zresztą obecnie nie jest dostępna. Bardziej zafascynowały mnie właśnie sypkie pigmenty, z których coś bym sobie umieszała albo kupiła dostępne coś stacjonarnie (Inglot ma taki sypki cień dokładnie w tym kolorze)- muszę zgłębić ten temat bardziej biochemicznie, bo prócz przepisu na tej stronie znalazłam np: http://spec.pl/uroda/kosmetyka/miej-usta-jak-gwiazda-hollywood-zrob-dla-siebie-wymarzona-szminke. Będzie zajęcie dla chemika! Farbki ze Sleeka nie posiadają tej barwy, jedynie ten Inglot z Freedom system wygląda obiecująco. Nie było go jednak w miejscu, do którego zajrzałam. zawsze pozostaje alternatywa szukania kredki do oczu w wymarzonym kolorze i stosowanie jej w alternatywny sposób.

      Btw, od kilku dni przeglądam Twój kanał, trafiłam na niego wcześniej, w poszukiwaniu pożytecznych rad, a teraz jestem wręcz wniebowzięta i zaszczycona, gdy chcąc sprawdzić z kim sobie wymieniam opinie odkryłam, że to TY (;
      Podziwiam to co robisz i w jaki sposób, tworząc offtop w końcu ktoś porządnie wytłumaczył 'po co który pędzel' do blendowania cieni! (Tak, tak... jestem w trakcie dokompletowywania się). Gdy tylko opanuję szablon tego bloga masz u mnie honorowe miejsce w subskrybowanych (wiem, że reklama Ci nie potrzebna, tym bardziej na raczkującym blogu, ale fantastyczne vlogerki należy honorować). Twój filmik '5 grzechów makijażu' wręcz mnie rozśmieszył, widać, że kochasz to co robisz.

      Usuń
  4. Wygląda na to, że nastąpiła pomyłka. Z tego co zrozumiałam, mówisz o kanale Maxineczki (tj. Joanny). Sama ją od dawna oglądam i podziwiam, w dodatku jest z mojego miasta (sentyment). :) Ale nie jestem nią i nie mam jej umiejętności (czego akurat żałuję, jak pewnie każdy). Jestem studentką politechniki, z profesjonalnym wizażem nie mam nic wspólnego, po prostu wiecznie poszukuję produktów w dość nietypowych kolorach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak zwykle moja wtopa.... wstyd.

      Po prostu chciałam Cię pośledzić, widzę, że masz profil bloggera, który odwołuje do google+. Masz swojego bloga w takim razie? Bo go nie widzę.

      Usuń
  5. Nie mam, loguje się przez konto gmail, teraz wszystko jest łączone - tak bardzo inwigilowani.
    Jeśli to zaspokoi Twoją ciekawość, na Twojego bloga trafiłam z wizażu (wątek jak podkreślić jasną cerę; odradzałam 358 do konturowania), zobaczyłam post o fioletowej szmince, a że to mi bliski temat...

    OdpowiedzUsuń