wtorek, 28 października 2014

Życie z niebieskimi włosami cz. 3 - 10 najczęstrzych pytań o tonery

Śledząc parę grup na Fb oraz wątki na forach obserwuję, iż wiele pytań o tonery powtarza się regularnie. 
Zauważyłam wręcz tendencję do powtarzania się 10 pytań, dlatego też posiadając swoje doświadczenie z tonerami postanowiłam na nie odpowiedzieć.

10 najczęstszych pytań o tonery

1. Czym uzyskać fioletowy lub niebieski kolor włosów?

Opcji jest kilka, najpopularniejsze to toner (np. La Riche Directions), pianki koloryzujące Venity lub farba Elumen.

2. Jak uzyskać bardzo intensywny kolor.

Wystarczy wybrać odpowiedni toner i nałożyć go na włosy. Tonery mają to do siebie, iż kolor mieszanki jaki nakładany na włosy będzie kolorem końcowym, tak więc nakładając kolor Atlantic Blue otrzymujemy kolor identyczny jak w opakowaniu i na próbniku.

3. Jak uzyskać kolor pastelowy (nałożyć toner i rozjaśnić?)

Toner, jak wspomniałam wcześniej na włosach daje końcowy efekt identyczny z wyjściowym kolorem mieszanki – oznacza to, iż kolor bardziej pastelowy można uzyskać poprzez rozcieńczenie toneru. Można je wykonać przy pomocy ulubionej odżywki lub białego toneru (przeznaczonego do tego celu). Należy jednak pamiętać o tym, szczególnie w przypadku tonerów niebieskich, aby kolor rozjaśnionych włosów nie zawierał żółtych pontonów inaczej zamiast pastelowego błękitu otrzymamy zieleń.


4. Czy toner złapie na ciemnych włosach. Mam bardzo ciemne włosy, czy jedno rozjaśnianie wystarczy na położenie toneru?

Tonerowanie nie powiedzie się na ciemnych włosach, nałożenie go na ciemny, naturalny kolor włosów w najlepszym wypadku pozwoli na uzyskanie połysku w danym kolorze. Toner w swoim składzie nie posiada utleniaczy, dlatego też nie jest możliwa zmiana koloru analogiczna do farb (np. nałożenie czerwieni na jasny brąz).

5. Czy toner złapie na jasnych włosach?

Jeśli włosy są naturalnie jasne, tolerowanie się powiedzie, ale nie uzyskamy zamierzonego efektu. Kolor końcowy będzie zupełnie inny, a trwałość będzie o wiele mniejsza. Należy pamiętać, iż barwa włosów wpływa na kolor jaki uzyskamy – im włosy bardziej żółte tym kolor będzie mieszanką koloru jaki nakładamy z żółtym.

6. Gdzie dostanę toner lub inny produkt do farbowania na fantazyjne kolory?

Najlepszym źródłem są sklepy internetowe, również allegro. Produkty te (tonery) można dostać w profesjonalnych sklepach fryzjerskich. Pianki Venity czasami można spotkać w większych drogeriach (szczególnie różowe).

7. Jak odróżnić oryginalny toner od podróbki?

Swego czasu po internecie zaczęły krążyć informacje o tym, iż nasz rynek zalewają podróbki tonerów La Riche. Cena minimalna toneru to 21 zł. Jeśli zajdziesz dużo tańszy – uważaj. Warto też kupować u sprzedawców z dobrą opinią i nie łasić się na produkty raz otwarte (;

8. Czy białe włosy można zrobić tonerem?

Biały toner służy do rozjaśniania tonerów wyjściowych w celu uzyskania pastelowych kolorów włosów. Nie nakłada się go bezpośrednio na włosy. Aby otrzymać białe włosy konieczna jest dekoloryzacja/rozjaśnianie i skorygowanie żółtego koloru włosów, które mogą się pojawić.

9. Czy grenacjena niszczy włosy? A toner?

Wodny roztwór grenacjeny służy do odkażania Ran, ma więc właściwości denaturacyjne. Zbyt długie i częste stosowanie grenacjeny (nawet z odżywną) prowadzi do zniszczenia ich struktury i wysuszenia włosów.

10. Ile trzymać toner?

Optymalnym dla mnie czasem tonerowania jest 1,5h - 2h. Krótsze trzymanie na włosach często kończyło się zbyt niską intensywnością. Wydłużanie tego czasu nie przynosi właściwie żadnych zmian.


niedziela, 26 października 2014

Akcje inspiracje: tydzień pierwszy "Ladybug"

Kociołek Rozmaitości rozpoczęła akcję z inspiracjami w której mam okazję brać udział.


Tematyką pierwszego tygodnia było poniższe zdjęcie:


A moja propozycja makijażu:


Niestety pogoda nie pomaga w pstrykaniu zdjęć, obecnie nie mam dobrego oświetlenia i tła, a wilgoć powoduje, iż moje włosy wyglądają gorzej niż po Hiroszimie. Prawdziwe wyzwanie (;

wtorek, 23 września 2014

Życie z niebieskimi włosami cz. 2: Z niebieskiego do naturalnych - jak pozbyć się toneru

Prawie rok farbowałam całe włosy na niebiesko, co zapewne każdemu, kto chociaż raz zajrzał na mojego bloga nie umknęło uwadze. Skończyłam studia i nastał czas poszukiwania pracy. W końcu przyznałam, że nie wszystkim moje niebieskie włosy mogą się podobać i czasami tracę przez nie na rozmowach kwalifikacyjnych.
Plan był taki: nie mogę mieć niebieskich? Chcę popielate!



I tu zaczęły się schodki. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ogół wiedzy jaki zebrałam oraz osobiste doświadczenia zainspirowały mnie do napisania noty, a po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że z tego może być nawet mini cykl - w końcu już jeden post na temat tonerów się pojawił. Kto ciekawy odsyłam do Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions.
Sama szukałam długo tych informacji, zasięgałam języka w kilku miejscach tak więc mam nadzieję, iż będzie to wiedza która komuś posłuży.

1. Toner nie ulega dekoloryzacji

Pierwszym strzałem było udanie się do salonu fryzjerskiego z chęcią wykonania dekoloryzacji. Dowiedziałam się jednak z doświadczenia fryzjerki, iż nie jest to zabieg ani prosty, ani dający zadowalające efekty. W jej przypadku udało się po wykonaniu 4 - 5 zabiegów po zastosowaniu profesjonalnych odczynników.Tak więc, przede wszystkim dekoloryzacja w domu produktami drogeryjnymi odpada.



Tutaj chciałabym nadmienić, iż w moim przypadku takie ryzyko podczas próby ściągnięcia farby zakończyło się jedynie zniszczoną strukturą włosa.

2. Toner wypłukuje się po kąpieli rozjaśniającej/rozjaśnianiu

Czasami jest tak, iż koloru (szczególnie, gdy tonerowano włosy tylko kilkukrotnie) można pozbyć się poprzez rozjaśnianie lub łagodnieją formę - kąpiel rozjaśniającą.
Na blogu Kokardka Myśli, autorka wytłumaczyła wszystko po kolei. Natomiast Eowinymakijaze podaje dokładną instrukcję postępowania dla leniwych.

Jeśli nie masz jednak duszy alchemika i boisz się mieszać cokolwiek inaczej niż zaleca producent Palette przychodzi z odpowiedzią. Farba Color Shampoo 320 jest polecana jako zamiennik domowo wykonywanej kąpieli rozjaśniającej. Wystarczy kupić ją w drogerii.



Kąpiel rozjaśniająca jest o tyle przyjaźniejsza dla naszych włosów, iż do mikstury dodajemy ulubioną odżywkę, która znacząco zmniejsza 'efekty uboczne'. W tym przypadku jednak nie można nastawiać się na szybki efekt w ciągu pół godziny.

3. Włosy tonerowane są nieczułe na zabiegi fryzjerskie - nałożenie farby i dekoloryzacja

Mój przypadek natomiast tył najtrudniejszy - pozbawiono mnie złudzeń o dekoloryzacji. Ze swoich doświadczeń podczas rozjaśniania do tonerowania wiedziałam, iż niebieski barwnik nie wypłukuje się podczas tego zabiegu. Niebieskie włosy pozostawały niebieskie, tracąc niewiele na intensywności.

Wyjście z tej sytuacji było albo ich całkowite ścięcie lub nałożenie farby gaszącej toner. W przypadku tonu niebieskiego należało omijać wszelakie złota, rudości i czerwienie. Do wyboru pozostały mi: fiolet (który zostałby podbity, tzn, że farba wyszła by bardziej fioletowa i rażąca w oczy), czerń (na którą jestem uczulona) lub ciemne brązy, na które się zdecydowałam. Tutaj warto zwrócić uwagę, czy nie mają one żółtych podtonów (pomimo wybrania odcienia chłodnego), gdyż po kilku myciach brąz zyskał zieloną poświatę. Gdybym zdecydowała się na zakup farby fryzjerskiej profesjonalnej, a nie drogeryjnej mogłabym uniknąć tego efektu.


Farbowanie ciemniejszym kolorem (przykrywanie toneru) należy powtórzyć przynajmniej 3 krotnie, nim możliwa będzie dekoloryzacja w salonie fryzjerskim i nałożenie wymarzonego koloru.

Obecnie jestem na etapie drugiej koloryzacji, za miesiąc okaże się, czy dekoloryzacja się uda.

poniedziałek, 15 września 2014

Make-up: Delikatny na rozmowę o pracę lub szkoły

 Nastał czas poszukiwania pracy, a ten wymusił na mnie zmianę koloru włosów - tak więc powracam na bloga odmieniona.

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować jeden z moich wyjściowych makijaży idealnych na rozmowę kwalifikacyjną. Jest to wersja delikatna, z lekkim połyskiem na powiece, rozświetlona i z naturalnie podkreślonymi ustami. Idealne gdy nie chcemy lub boimy się przesadzić z makijażem, świetnie podkreśla naturalny kształt oka. Dla mnie idealna propozycja delikatnego makijażu podkreślającego urodę w odcieniach szarości, który eksponuje nasze wdzięki, a jednocześnie jest na tyle permanentny, iż wyglądamy jakbyśmy prawie w ogóle nic ze sobą nie robiły.



Moje usta naturalnie mają dość intensywną barwę, ale nałożenie na nich płynnego różu od Manhattan pięknie podbija ich barwę, jest trwały i daje zupełnie naturalny efekt (także w odczuwaniu na ustach) - wkrótce recenzja!.

Zamiast wypisywać szczegółowo wykorzystane kosmetyki postanowiłam wykonać zestawienie obrazkowe. Dajcie znać, czy podoba Wam się takie rozwiązanie.


czwartek, 17 kwietnia 2014

Make-up: O borze! Różowy?!

To, iż fanką różu nie jestem jest faktem znanym. Oto Karaluch w różu po raz drugi raz w życiu (pierwszym był powrót do domu po wycieczce rowerowej w pożyczonym podkoszulku, by nie odstraszać wonią współpasażerów).

Skąd pomysł na ten kolor? Ostatnio na blogach które obserwuję pojawia się coraz więcej różowych, fioletowych i ogólnie obłędnych makijaży- chciałam spróbować i ja. Tym bardziej, iż ostatnio eksperymentuję z dużo jaśniejszym makijażem oka i przy obecnym, mocno spranym błękitem na włosach kolor ten ciekawie współgra. 

Wyjście na piwo było idealną okazją na spróbowanie czegoś nowego. 


Wykorzystane kosmetyki:
Eyeliner Maybelline Lasting Drama
Duraline Inglot
Tusz do rzęs Hean Gigant Shock
Korektor Kobo Modeling Illuminator 101
Sleek Au Naturell: Bark (brwi)
Paleta AG 167: A12, D9, F9, H10

środa, 16 kwietnia 2014

Make-up: Dzienny nudziak-kameleon, czyli o niezwykłości cienia Regal z palety Sleek Au Naturell

Dzisiejszy post jest obrazem jak ciężko pracuję w laboratorium nad powstaniem pracy magisterskiej. Nie wnikając w szczegóły- muszę być, ale niewiele mam do roboty (;

Tym razem pierwszy z obiecanej odsłony Karalucha w makijażach nude. W ostatnim poście pochwaliłam piękne połyskujące złoto (Taupe), pomimo tego, iż nie jestem fanką brokatu na oczach. Niemniej jednak w palecie Au Naturell znajduje się inny cień, który mnie zachwyca, a mowa o Regal.

Poniżej dwa ujęcia oczu w minimalnie innym świetle- zdawałoby się, iż to dwa makijaże z wykorzystaniem innych cieni- nic mylnego. Powiedziałabym, iż cień ten to taka 'cicha woda brzegi rwie'. Pomimo, iż w palecie widać, iż nie jest to czysty brąz na oku jest nieznacznie tajemniczy. Pięknej śliwkowej barwy nabiera w odpowiednim, dziennym świetle. Możecie ocenić sami.



Ujęcie pierwsze: pomieszczenie, zachmurzone niebo


Ujęcie drugie: pomieszczenie, słońce postanowiło mnie oślepić.

Wykorzystane cienie:
Sleek Au Naturell: Nougat, Cappuccino, Honey Comb, Regal


Znacie matowe cienie które zachowują si podobnie? Jeśli tak, poproszę o namiary!

niedziela, 13 kwietnia 2014

Make-up: granat i złoto

Nie przepadam za brokatem na powiecie, ale cień Taupe z palety Seeka mnie wręcz urzekł. Nie ukrywam, ostatnio w moim makijażu wykorzystuję głównie paletę Au Naturelle. Dzisiaj wersja z niebiesko-granatowym akcentem w wewnętrznym kąciku oka.



Wykorzystane kosmetyki:

Baza pod cienie Gosh 001 Matt
Paletka Sleek Au Naturelle: Nougat, Taupe, Conker, Noir
Paleta AG 167: 5G
Korektor pod oczy Kobo Profesional 101
Tusz do rzęs Hean Gigant Shock
Biała kredka Essence


Swoją drogą, muszę opanować brwi (;

wtorek, 8 kwietnia 2014

Czym robisz takie włosy? Rozprawa o tonerach do włosów - La Riche Directions

Często na ulicy spotykam się z różnymi reakcjami na mój kolor włosów. W mniejszości są to spojrzenia z pogardą, najczęściej zaciekawienia. Równie często zaczepiają mnie obcy ludzie pytając o to czym uzyskuję taki efekt. Oczywiście za każdym razem tłumaczę to zainteresowanym.
Bardzo często pytania o nietypowe kolory włosów pojawiają się w sieci, specyfiki, trwałość, bezpieczeństwo. Ponieważ swoją przygodę z tonerem rozpoczęłam prawie dwa lata temu stwierdziłam, iż właściwie mogę napisać kilka słów od siebie.

Na początku oczywiście nie zdecydowałam się na całą głowę- chociaż pomysł ten już wtedy mnie kusił (ah, ta wersja bez makijażu): teraz, rok temu.






Czym uzyskujesz taki kolor włosów?


Korzystam z tonerów La Riche Direction. W moim przypadku jest to odcień Atlantic Blue.



Co to za toner? Taki do drukarki?

Nie, są to specjalne barwniki do włosów, zawierające czysty kolor. Fryzjerzy często korzystają z tonerów by uzyskać refleksy albo zmienić odcień nakładanej mieszanki. Często dodaje się zielonego toneru do brązów w celu uzyskania delikatnej jeżynowej poświaty albo niebieskiego do czerni, by odcień ochłodzić.

Czym różni się toner od farby?

Różnice są dwie. Pierwszą jest to, iż tonery nakłada się bez mieszanek utrwalających (3,9,10,12% wody utlenionej). Pigment przywiera do włosa na zasadzie oddziaływań elektrostatycznych, a nie wiążąc się do włosa jak w przypadku tradycyjnej farby. A więc jest to zabieg dużo mniej inwazyjny, właściwie nie niszczący włosy. Z tego wynika druga różnica- w trwałości. Niestety tonery mają bardzo niewielką trwałość, wypłukują się regularnie z każdym myciem powodując utratę intensywności koloru.

Tutaj porównanie: zaraz po nałożeniu tonera oraz ok. 1-2 tygodnie później.


 

Co powinno się wiedzieć o tych tonerach?

W wielu miejscach można przeczytać, iż toner wypłukuje się całkowicie- niestety nie jest to do końca prawda. Przede wszystkim należy sobie uświadomić, iż toner trwale przylgnie jedynie do rozjaśnionych włosów, których struktura została naruszona. Jestem bardzo jasną blondynką, ale bez rozjaśnienia kolor jaki otrzymuję po nałożeniu tonera to brudnozielony, schodzący z włosa po 2 myciach. Można więc stwierdzić, iż nakładanie na nie rozjaśnione, nawet najjaśniejsze włosy nie ma sensu. Tym bardziej, jeśli jest się właścicielem ciemnych. Niestety, rozjaśnienie to podstawa i o ile sam toner jest niewielką ingerencją w kondycję włosa, to rozjaśnianie ich już tak i to ono jest główną przyczyną zniszczonych kolorowych czupryn. Jeżeli rozjaśnię włosy efekt jest trwalszy i o wiele bardziej zbliżony do tonera.

Toner wyglądem i zapachem jest również zbliżony do farby plakatowej:



Im dłużej nakładamy toner, tym bardziej trwale wiąże się on z włosem. Po roku moje końcówki na trwałe są niebiesko-turkusowe, nawet gdy wyżej mam 5 cm odrostu (eksperyment sponsorowany przez pobyt w szpitalu).

Kolejną rzeczą o której należy pamiętać, to to iż tonery można mieszać między sobą lub odżywką do włosów, w celu uzyskania bardziej pastelowej barwy. Jest to ich plus, ale należy uświadomić sobie również pewne niedogodności związane z tą właściwością. Toner zachowuje się zgodnie z kołem barw i istotne znaczenie ma wyjściowy kolor włosa. Jeśli uda nam się je rozjaśnić do wręcz białych, nie ma się czego obawiać. Problem pojawia się gdy nasze włosy posiadają żółte refleksy, a sami chcemy nałożyć jakiś błękit. Z tego powodu przez pewien czas zamiast pięknego błękitu byłam właścicielką mchu na włosach (zbyt mało radykalne zejście z czerni).

Zielone vs. takie jakie miały być.

 

Końcowy efekt uzyskałam jednak dopiero na rozjaśnionych do tego stopnia włosach:


Mój telefon wlaśnie odmówił posłuszeństwa, tak więc kolor porównawczy pożyczyłam od NieAnonimowej

Oczywiście możemy wybierać z bardzo szerokiej palety kolorów. Nie polecam farbowania białym- nie uzyskamy nim włosów Daenerys. Jest on jednym z tych produktów, którym zmieniamy intensywność koloru tonera



Czy toner można zastąpić farbą?

I tak i nie. Wiele odcieni fioletu czy czerwieni ma swoje odzwierciedlenie w farbach. Na rynku dostępna jest również farba niebieska, ale... uzyskany nią kolor będzie bardziej granatowy niż niebieski. Tak intensywną barwę można uzyskać jedynie przez toner. W przypadku farby niebieskiej często nie pozwala ona na uzyskanie jednolitego krycia.

Czy do toneru  można dodać utrwalacza w celu zwiększenia trwałości? Czy mogę dodać toner do farby?

Tonery zmieniające odcień trwałej farby są innymi specyfikami niż dostępne tonery kolorowe.Tonerów typu La Riche Direction nie można łączyć z utrwalaczami bądź farbami.



Jak zwiększyć trwałość toneru?

Przede wszystkim każde kolejne nałożenie tonera przedłuża jego trwałość na włosach. Pierwsze nałożenie, nawet na rozjaśnione włosy jest dużo mniej trwałe niż każde kolejne.

Przed tonerowaniem nie należy stosować odżywek oraz środków domykających łuskę włosa.

Optymalnym dla mnie czasem tonerowania jest 1,5h-2h. Krótsze trzymanie na włosach często kończyło się zbyt niską intensywnością. Wydłużanie tego czasu nie przynosi właściwie żadnych zmian.

Po zabiegu należy unikać mycia włosów w szamponach z SLS oraz pod bardzo ciepłą wodą. Dodatkowo należy stosować szampony o neutralnym pH (HIPP) lub wręcz zakwaszać szampony. W tym celu można mieszać zwykły szampon z żelem do higieny intymnej w proporcjach 1:2 lub 1:1 lub stosować płukanki octowe.

Szampony dedykowane do tonerów to zbędny wydatek.

Toner nie jest odporny na temperaturę- każde suszenie, prostowanie czy kręcenie loków pozbawia nas koloru.


Jak farbować?

1. Rozjaśnienie włosów lub jego partii za pomocą rozjaśniacza. Warto zwrócić uwagę, iż właściciele ciemnych włosów powinni sięgnąć po produkty minimum 9%.

2. Aplikacja:

a) kolor o identycznej intensywności jak toner:

W tym przypadku zabezpieczamy skórę wokół farbowanych włosów tłustym kremem i specjalnym grzebykiem fryzjerskim lub zwykłą niepotrzebną szczoteczką do zębów oddzielamy po paśmie i nakładamy starannie toner, nie zapominając o starannym wmasowaniu go. Efekt końcowy będzie tak intensywny i dokładny jak precyzyjnie uda nam się nałożyć toner. Znów powtórzę, iż zachowuje się on prawie jak farba plakatowa- wypełniając kolorem obszar należy zrobić to starannie inaczej uzyskamy prześwity.
Pozostawiamy toner na 1,5-2h. Zmywamy w letniej wodzie z dodatkiem szampon:żel do higieny intymenj

b) kolor pastelowy

Wybrany toner mieszamy z odżywką lub maską do włosów. Kolor mieszanki jest kolorem jaki uzyskamy na włosach, jeżeli są one porządnie rozjaśnione.

Marki tonerów?

Marek tonerów jest wiele- ja zdecydowałam sie na ten, gdyż jest najpopularniejszy, najłatwiej dostępny, w miarę sprawdzony oraz dość tani.

Gdzie, za ile, na co uważać przy kupnie?

88 ml tonera na allegro waha się w granicach cenowych 21-30 zł. Ja zawsze kupuję po tej niższej cenie, nie mniej nie zawsze warto się łasić na taniznę. Niestety czasami na allegro praktykuje się przelewanie produktu, sprzedaż tańszego w opakowaniu po La Riche. Osobiście odradzam również kupowanie resztek, ponieważ mój toner, pozostawiony bez opieki na pół roku nie dał mi żadnego efektu- być może mój pech, ale twierdzę, iż takie substancje nie powinny pozostawać długo otwarte.

Alternatywa dla tonerów?

W przypadku włosów niebieskich to niebieska płukanka do włosów siwych o większym końcowym stężeniu albo błękit metylenowy (najłatwiej dostępny w specyfikach akwarystycznych). Nigdy tym sposobem nie uzyskamy jednak intensywnego koloru, a jedynie pastelową, jasną barwę.

 




poniedziałek, 31 marca 2014

Make-up: Makijaż inspirowany tatuażem- jestę lisełę

Nietypowy makijaż z białą kreską, do którego powstania zainspirował mnie tatuaż, którego od pewnego czasu jestem właścicielką.



Wykorzystane kolory z palety AG167 wg rozpiski:
A12, H7, I7, D1

Korektor Hean 101 Modeling Illumination
Tusz do rzęs Hean Gigant Shock
Paleta Sleek Au Naturelle: Nougat, Bark
Biała kredka do oczu Essence


A inspiracja wygląda tak:



sobota, 22 marca 2014

Pędzle syntetyczne vs. z włosia naturalnego

Pewien czas temu chwaliłam się Wam moim nowym nabytkiem, zestawami pędzli syntetycznych od Sunshide Minerals. Wcześniej w swojej kolekcji miałam dwa zestawy pędzli z włosia naturalnego. Pomysł na ten post zrodził się przy piwie, gdy znajoma zapytała mnie o różnicy pomiędzy jednymi i drugimi. Dzisiaj postanowiłam podzielić się z wami moimi przemyśleniami na ten temat.



W internecie mnoży się od wspaniałych opinii na temat pędzli z włosia naturalnego, często wysoka cena powoduje, iż stają się swego rodzaju Gralami wśród zainteresowanych kosmetyką. Powoli nastaje chwila, gdy wzdychamy do nich, stają się obiektem pożądania. Ale czy faktycznie warto inwestować ciężkie pieniądze w takie zestawy?

Odpowiedź nie może być jednoznaczna. Oczywiście, teoretycznie naturalne włosie to gwarancja jakości... ale tylko teoretycznie. Takie pędzle to także swego rodzaju obowiązek, bez odpowiedniej opieki szybko ukarzą nam swoją złośliwość.

Co mam na myśli? Pędzle z włosia naturalnego są specyficzne, po dokładnym umyciu musimy nadać im odpowiedni kształt, inaczej rano może zaskoczyć nas to, jak wyglądają.  Same pranie pędzli też jest nieco bardziej skomplikowane, traktowanie ich mydłem, czy szamponami z SDS szybko spowoduje, iż staną się szorstkie i nieprzyjemne. Tak jak nasze włosy czasami potrzebują odżywki. Schną również wolniej.

Naprzeciw nim stają pędzle syntetyczne, których na początku się obawiałam i miałam mniemanie, iż na pewno są kiepskiej jakości. Trochę się pomyliłam. Syntetyki są przede wszystkim bardziej wdzięczne w obchodzeniu się z nimi- często wypłukują kosmetyk już po samym kontakcie z wodą, schną błyskawicznie. Nie musimy martwić się o to, czym je traktujemy- zniosą wszystko, zachowując swoją miękkość. Nie trzeba ich starannie układać- nie tracą formy. Oraz najważniejsze... najczęściej są kilka razy tańsze niż takie z włosia naturalnego.

Tak więc które wybrać? Jeśli zaczynasz przygodę lub po prostu liczysz każdą złotówkę, przynajmniej dla mnie nie ma sensu inwestować w najdroższe pędzle z włosia kucyka, sobola czy wiewiórki. Tak samo jeśli często podróżujesz- strata takiego pędzla jest na prawdę bolesna. Jeśli nie lubisz spędzać mnóstwa czasu na czyszczeniu pędzli, a efekt chcesz mieć prawie błyskawicznie- syntetyczne.

Oraz najważniejsze, już na sam koniec- lepiej zainwestować w mniejszy, a lepszej jakości zestaw, niż tani kilkudziesięciu-częściowy, szczególnie na początku. Pamiętajcie, iż pędzle syntetyczne najczęściej najbardziej opłaca się kupować w zestawach, z włosia naturalnego na sztuki.

czwartek, 20 marca 2014

Zestaw do makijażu nude skompletowany

Dorosłam do skompletowania swojego pierwszego zestawu do makijażu dziennego w stylu nude. Kolekcję tą zapoczątkowała szminka, uzupełnił ostatecznie róż o identycznej kolorystyce.

Kosmetyki te są wyjątkowo osamotnione i niezwykłe w mojej toaletce- osaczone soczystymi fioletami, błękitami, czerwieniami i smolistą czernią, którymi z umiłowaniem się się otaczam. Te trzy produkty są niczym wyjątkiem od reguły nakazującej dążenie do maksymalnego podkreślenia chłodnej karnacji. Do brązów nigdy mi nie było po drodze, nawet na co dzień stawiałam na drapieżny i mroczny makijaż. Czyżbym wychodziła z okresu buntu? Oby nie... przywiązałam się do moich niebieskich włosów (;


Paleta: Sleek Au Naturell
Szminka: Hean 326 nude
Róż: Hean nr 6 cappucino

Faza testów nadeszła, jedyne co mogę na razie powiedzieć, to to, iż wykorzystałam okazję w krakowskim Jaśminie (ul. Długa) i paletkę Sleek nabyłam stacjonarnie. Fajno krakusom, prawda?

Coś czuję, że moja kolekcja róży i szminek z Hean szybko się powiększy (;

A Wy, macie swoje zestawy kosmetyków dziennych? Stawiacie na naturalny makijaż, a może odważny kolor?


niedziela, 16 marca 2014

Make-up: Zakręcona zieleń

Tym razem makijaż graficzny w kolorze zieleni. Być może zbyt ekscentryczny na co dzień, ale na sobotnie wyjście dla odważnych osób- czemu nie?


Wykorzystane kosmetyki:
Rimmel True Match 010 Light Porcelain
Kobo korektor rozjaśniający 101
Eyeliner żelowy Maybelline
Duraline
Pierre Rene Puder Ryżowy
Kobo Roświetlacz mineralny w perłach
Paleta AG 167
Mascara Hean Gigant Schock
Pomadka Inglot nr 422


Oraz parę zdjęć więcej:





Swatche Karaluchowych Pomadek + Wszyscy mają, mam i ja - segregatory z Biedronki

Pomimo tego, iż pomadki na moich ustach goszczą rzadko, w mojej kosmetyczce- jak u każdej kobiety, nie mogło ich zabraknąć. Moja kolekcja powiększa się powoli, ale systematycznie. Nie ukrywam, iż jestem fanką wszelakich intensywnych i ciemnych kolorów, szczególnie fioletów, chociaż zdaniem mojego męża o wiele bardziej pasują mi delikatne kolory lub usta podkreślone jedynie błyszczykiem. Niedawno w rozdaniu Mademoiselle Patrizia wygrałam swojego pierwszego nudziaka- pomadkę Hean Vitamin Coctail 326 Nude i jest ona zwiastunem mojego powolnego przyjmowania do świadomości, iż mężczyzna czasami mówi prawdę (; Wcześniej rękami i nogami broniłam się przed wszelakimi brązami i ciepłymi barwami.



Pierwsza od lewej, to recenzowana już wcześniej przeze mnie fioletowa szminka z Claire's, która prócz pięknego koloru nie ma w sobie właściwie żadnych dobrych cech. Jest niesamowicie zjadliwa, fatalnie się ją nakłada i śmierdzi przeraźliwie.

Kolejną jest winny pisak od NYC nr 499, zakupiony za mniej niż 4 zł. Piękny burgund, niestety jak każde pisaczki, bez porządnego peelingu ust można sobie nią jedynie zaszkodzić. Nigdy wcześniej nie miałam w swojej kolekcji pisaka i zauroczona jestem prostotą aplikacji koloru oraz możliwością stopniowania koloru.

Trzecim kolorem w tym zestawieniu jest mój najnowszy nabytek, czyli szminka z nowej linii Inglot nr 422, na którą czaiłam się gdy tylko w sieci pojawiła się informacja o jej wypuszczeniu do sprzedaży. Była to pierwsza rzecz, po którą pobiegłam po wyjściu ze szpitala. Jest dosyć tępa, ale mocno kryjąca. Bardzo ładnie pachnie i pozostaje długo na ustach w pięknym matowym wykończeniu.

Wściekły róż, to również recenzowana przeze mnie pomadka od Manhattan Lips2Last 46T, która zadziwia mnie trwałością. Można z nią jeść, pewnie i pływać w basenie (;

Piękna, chłodna czerwień, to moja pierwsza szminka- Rimmel Lasting Finish nr 10. Długo szukałam idealnej dla mnie czerwieni- czystej, zimnej, soczystej. Według mnie, kolor ten nie ma sobie równych.

Przedostatnia, to wymieniona wcześniej pomadka Hean nr 326, wygrany nudziak. Łatwo zauważyć, iż nie pasuje on do reszty zestawienia. Zapewne sama bym jej sobie nie zakupiła. Pomadka nie ma w sobie drobinek, ale pozostawia na ustach efekt podobny do błyszczyka. Zachwyca mnie jej zapach oraz łatwość aplikacji.

Ostatnim produktem w tym zestawieniu jest płynny róż od Manhattan, również zakupiony za grosze (niecałe 5 zł), którego można używać do podbijania naturalnej barwy ust. Na skórze dłoni prezentuje się dość blado, ale nałożony w rozsądnej ilości na wargi pięknie podkreśla ich naturalny kolor.




Oczywiście nie ma chyba osoby, do której nie dotarła by informacja o ofercie Biedronki. 9,99 zł za pojemnik, to prawdziwa okazja, tym bardziej, iż czaiłam się już wcześniej na podobne segregatory w TK-MAXie. Niestety ich cena, prawie cztery razy wyższa skutecznie odstraszyła mnie od tego zakupu.

Sama zdecydowałam się na dwa modele- najpopularniejszy z osobnymi przegródkami na szminki oraz pudełko z czterema przegródkami, które u mnie służy jako pojemnik na pędzle.

Tak więc, wszyscy mają- mam i ja (;





piątek, 14 marca 2014

Do czego można wcisnąć Duraline od Inglot?

Zdawało by się coś zupełnie zbędnego, czym jest Duraline, nie musi gościć w mojej kosmetyczce. Do zakupu tego produktu popchnął mnie jednak fakt, iż mój eyeliner żelowy od Maybelline szybko stał się tępy i uskuteczniał w ten sposób precyzyjne malowanie kreski.

Ale cóż, wydawać 20 zł tylko po to by ratować eyeliner? To tylko wymówka, by móc eksperymentować!


Oto 6 sposobów na jego wykorzystanie, może w przyszłości znajdę kilka nowych (;

1. Tworzenie eyelinerów z cieni do powiek


Wystarczy wysypać odrobinę pigmentu lub wyskrobać prasowanego kosmetyku kolorowego, zmieszać z kroplą duraline i w miarę szybko narysować kreskę. Wraz z cieniem dość szybko zasycha, dlatego aplikacja musi przebiegać dość szybko. Należy pamiętać o tym, by nie stosować duraline bezpośrednio na produkty suche, gdyż tworzy skorupkę oraz umyciu pędzla po wykonaniu kreski, gdyż produkt zostawiony na nim barwi włosie. Mój skośny syntetyczny pędzelek od pewnego czasu ma lekko czerwone zabarwienie, gdy chciałam namalować nim sobie kreskę, a następnie zapomniałam o nim. kolor na szczęście schodzi, ale dość topornie.

2. Alternatywa dla Aqua Brown


Ostatnio w blogosferze, aż grzmi o Aqua Brown, czyli farbce do brwi. Niestety jego cena, czyli prawie 90 zł to prawdziwa tama dla mnie. Łatwo jednak znaleźć dużo tańszy zastępnik dla tego hitu. W tym celu znów mieszamy odpowiedni cień z kroplą duralinu, a następnie stosujemy go jak droższy odpowiednik. Rezultat bardzo podobny i właściwie bez kosztów.

3. Sos! Ratujemy zasychające kosmetyki

Czyli zbawienna kropla dla tężejących kosmetyków takich jak eyelinery czy tusze do rzęs. Żelowe eyelinery wystarczy wymieszać z duralinem tuż przed aplikacją (chociaż można większą partię, bo taka mieszanina już nie zasycha). Tusze ratujemy dodając 2-3 krople do opakowania, mieszając i zostawiając na przykład na noc. Yupi, z mojego fioletowego tuszu z Miss Sporty mogę korzystać dłużej!

4. Baza pod makijaż

W niewielkiej ilości bezpośrednio na skórę może służyć jako baza pod makijaż.

5. Niech stanie się wodoodporność! Przedłużacz trwałości

Dodając odrobinę do podkładu lub kosmetyków o kremowej konsystencji możemy przedłużyć ich trwałość i uczynić trudniejszymi do ścierania. Aby nie mnożyć punktów mam na myśli:

A. Podkłady płynne lub w formie musu
B. Kropla na usta przed nałożeniem pomadki zwiększa jej trwałość. Mój fiolet z Claire's nie znika w mgnieniu oka!
C. Odrobina na powieki może zastąpić bazę pod cienie, skutecznie podbija pigmentację
D. Dodatek do kremowych korektorów, bronzerów i rózy

6. Zmiana konsystencji kosmetyków

W tym punkcie zawiera się także pierwszy, ponieważ tworzenie eyelinerów z cieni jest zmianą konsystencji i właściwie jest to jedno z głównych zastosowań tego kosmetyku. Chciałabym jednak podkreślić, iż z jego wykorzystaniem możemy się bawić w zmianę prasowanego pudru, różu, bronzera, prześwietlacza w kremowy. Również sypkie cienie za jego pomocą mogą nie tylko słóżyć jako eyelinery, a kremowe o przedłożonych właściwościach.

Duraline okazał się prawdziwym SOS dla moich kosmetycznych zasobów i na pewno uchroni mnie przed zakupem wielu produktów. W końcu po co mi eyeliner w jakimś kolorze, skoro sama mogę sobie go ukręcić?

A Wy korzystacie z Duraline? Znacie te zastosowania? A może macie jakieś inne sposoby na jego wykorzystanie?


wtorek, 11 marca 2014

Prosty makijaż pod kolor włosów

Moja fotogeniczność mnie powala... wraz z chęcią mojego aparatu do współpracy. Albo on jest dla mnie nie miły, albo nie potrafię obsługiwać kompaktów.

Jak najłatwiej podbić kolor włosów? Makijażem oka! Oczywiście ja mam z jednej strony zadanie niezwykle ułatwione, z drugiej to przez nie jestem ograniczana. 

Ostatnio nie mogę również dojść do porozumienia z brwiami, dlatego dziś w wersji dziewiczej, jedynie wyczesane, tak by nie podbijać dość mocno zaakcentowanych oczu.




Wykorzystane kosmetyki:
Podkład Rimmel True Match 010 Light Porcelain
Hean Hight Definition Camouflage Eye Mix
Inglot cień 344
Baza pod cienie Gosh
Czarny oraz niebieski cień z paletki AG 167
Czarna i biała kredka do oczu
Eyeliner żelowy Maybelline
Czarny tusz do rzęs Hean Gigant Schock
Niebieski tusz do rzęs Rubens
Puder ryżowy Pierre Rene Loose Powder
Rozświetlacz w płynie High Light Technic

sobota, 8 marca 2014

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, czyli zestawienia rozrastającej się kosmetyczki

Od pewnego czasu sukcesywnie powiększam swoją kosmetyczkę, z tego powodu wpadłam na pomysł zestawień jej stanu co jakiś czas. Jeśli pomysł Wam się podoba zapraszam również do zabawy.

Na dzień dzisiejszy wygląda ona tak:


Obrałam metodę dokupowania, czyli przeznaczania pewnej sumy co miesiąc na nowe zaopatrzenie. Jest to o tyle dobra metoda, ponieważ nie pozwala na zaginięcie w świecie kosmetyków oraz większą świadomość tego co tam na prawdę jest nam niezbędne. Zamiast od razu rzucać się na wszystko, podsycam swoją ciekawość, testuję pojedyncze produkty różnych firm, w przysłowiowym praniu wychodzi czego potrzebuję. Oczywiście czasami pozwalam sobie na małe szaleństwa i tak niedawno zakupiłam czarne cienie w kremie dwóch firm, a do białego pudru w kompakcie dokompletowałam biały podkład. Podejście to zmusza także do eksperymentowania, a to już duży krok do kreatywności w makijażu.

W takim razie jak wyglądała moja kosmetyczka 'dawno temu, za górami i lasami'?


Tak, wiem, aż wstyd pokazywać wykończone cienie, ale przeżyły nie jeden upadek z większej wysokości.

Czemu pozostałam wierna?
Pędzlom, im głębiej w las, tym przeżywam coraz większe pędzlowe-love. Pędzli nigdy dość i zapewne kiedyś moja kolekcja, chociaż wystarczająca rozszerzy się.
Podkładowi Rimmel True Match 010 Light Porcelain, będącym zbawieniem dla mojej bladej cery.
Tuszowi Miss Sporty, tani, a moim zdaniem bardzo dobry.
Szmince Rimmel Lasting Finish nr 10, najpiękniejsza czerwień z jaką się spotkałam.

Bez czego obecnie nie wyobrażam sobie makijażu?
Biały puder, idealny do rozjaśnienia podkładu.
Puder ryżowy, będący zbawieniem dla mojej tłustej cery.
Sztuczne rzęsy, moja nowa miłość.
Cień od Inglot nr 344, do makijażu oczu, ale również niezastąpiony jako bronzer.

Z kosmetyczki znikły?
Eyelinery w płynie.

Coś zbędnego bez czego nie wyobrażam sobie otchłani kosmetycznego raju?
Sztuczne rzęsy do szczęścia nie są jakoś bardzo potrzebne, ale przeżywam nimi zachwyt.
Kosmetyki białe, czyli odbicie mojego ciągu do alabastrowej cery.

A jak jest u Was?

czwartek, 6 marca 2014

Recenzja: Klej do sztucznych rzęs Duo Adhesive od Inglot

Po dłuższej nieobecności wymuszonej pobytem w szpitalu, aktywnie powracam w swoje karaluchowe kąty.

Każdy kto zaczyna swoją przygodę ze sztucznymi rzęsami staje przed kilkoma dylematami: w jakie zainwestować, gdzie kupić, jak i czym przykleić. Dzisiaj skupię się na ostatnim aspekcie- czyli czymś co pozwoli cieszyć się nam nimi na powiece bez zmartwień.

Swoje pierwsze sztuczne rzęsy kupiłam pod Nowym Kleparzem za 6 zł. Wtedy spróbowałam je przymocować do powieki dołączonym do nich klejem. Nie udało mi się- stanęłam przed problemem: Czy ja jestem takim beztalenciem, czy to wina kleju? Wtedy postanowiłam zainwestować w dość szeroko chwalony klej Duo, dziecko Inglot. Za 14 g tubkę przyszło mi zapłacić 24 złote... ale czego nie robi się z desperacji.


Klej ten jest dostępny w dwóch wersjach: czarnej (wysychającej na grafitowo) oraz białej schnącej na bezbarwno. Druga opcja jest nieco droższa, ale właśnie w nią warto zainwestować.

Dlaczego?

Przede wszystkim po wyschnięciu klej jest niewidoczny, czego brakuje barwnej opcji. Nawet po przypadkowym maźnięciu klejem pokrytej już cieniem powieki zupełnie nie zostawia śladu.
Klej jest bardzo wygodny w użytkowaniu i wydajny. Udowodnił mi, iż to nie we mnie tkwił problem- drugie podejście zostało zwieńczone sukcesem.

Jego usunięcie zarówno z rzęsideł jak i przy demakijażu jest bezproblemowe. Duo trwale przytwierdza rzęsy do skóry (należy pamiętać o nałożeniu trochę większej ilości na końcach oraz odczekaniu chwili pomiędzy nałożeniem kleju, a próbą przyklejenia), ale nie jest problematyczny przy późniejszym oderwaniu ich od niej.  Zdarzyło mi się w zakręceniu skleić sztuczne i naturalne rzęsy, obyło się bez ofiar. Dodatkowo wystarczy zwykłe mleczko do demakijażu by usunąć jego resztki.
Z rzęs łatwo pozbyć się go po prostu go skubiąc.

Po otwarciu producent zapewnia 24 miesięczny okres ważności, który można przedłużyć (jak w przypadku lakierów do paznokci) przetrzymując go w lodówce.

Jedynym minusem jest dość przykry zapach oraz podstawa składu jaką jest lateks- niektóre osoby może uczulać.

Podsumowując, nawet zaczynając przygodę ze sztucznymi rzęsami, by uniknąć zbędnego uprzedzenia warto pomyśleć o zainwestowaniu w ten klej.

sobota, 15 lutego 2014

(Sweet) Full Metal Alchemist - Propozycja do konkursu 'Słit Focia' MIYO

Pierre Rene ogłosiło kolejny konkurs, tym razem tematyką jest 'Słit Focia'. Postanowiłam po raz kolejny spróbować swoich sił.

Tym razem, temat wzięłam dosłownie i w obroty poszły całe zasoby cukru w mieszkaniu. Nie wiem czy organizatorom idea się spodoba, miejmy nadzieję (;

Zdjęciem zgłoszeniowym jest:


Do makijażu wykorzystałam:
Cukier, duużo cukru
Podkład Rimmel True Match 010 Light Porcelain
Biały puder Claire's
Puder ryżowy Pierre Rene Loose Powder
Hean Hight Definition camouflage Eye mix
Żelowy eyeliner Maybelline
Sztuczne rzęsy Essence frame4fame volume lashes
Biała kredka Essence
Tusz Miss Sporty Pump up Booster Mascara
Cień Inglot 344
Cienie z paletki no-name AG167 (muszę chyba ponumerować ją jakoś i dodawać do opisów)
L'Oreal Color Infalible 015 Flashback Silver

Sesja była dla mnie o tyle wyzwaniem, że wykonywałam ją całkowicie sama, z kompaktem który mnie nienawidzi i nie ma możliwości serii zdjęć (za każdym razem trzeba było wstać i ustawić samowyzwalacz), a cukier na ustach kusił by się oblizać (;
Dużo zdjęć odpadło, bo chwyciłam na przykład połowę googli.

Dla Was kilka bonusowych zdjęć, między którymi się wahałam:



Oraz chyba najbardziej kontrowersyjna fotografia, na której podobno wyglądam jak mały narkoman:



czwartek, 13 lutego 2014

Recenzja: Korektor HEAN High Definition Eye Mix

Kamuflaż ten wypatrzyłam na stronie internetowej Hean. Jest to produkt o tyle nietypowy, że oferuje biały oraz fioletowy korektor (odpowiednik z Wibo posiada róż oraz zielony) i na próżno szukać tych kolorów korektorów u innych producentów w wersji zestawów. Cena: 13,99 zł za 6g. Czy dobrze zainwestowałam tą sumę?


Mix korektorów jest umieszczony w bardzo poręcznym, co istotne zakręcanym opakowaniu o bardzo przyjemnej estetyce- ten kto wpadł na pomysł takiego zabezpieczenia produktu jest geniuszem. Niezwykle podoba mi się w jaki sposób prezentuje się sam produkt, prostota i elegancki minimalizm w połączeniu z praktycznością.


Według opisu producenta:

Kolor biały - rozświetla skórę
Kolor różowy - koryguje cienie pod oczami
Kolor fioletowy - zakrywa przebarwienia

Ponad to produkt ma cechować się specjalną termo-formułą, dzięki której produkt ma się ładnie rozgrzewacz pod ciepłem palców i rozprowadzać na skórze.

Z produktu korzystam dwa tygodnie, codziennie, ze zużycia można się domyśleć, że produkt jest bardzo wydajny. Ma niesamowite krycie, przez co potrzebuję go na prawdę niewiele. Trochę obawiałam się gęstej formuły, ale idealnie wtapia się w skórę, nie jest ciężki (plastelinowaty), szybko przyjmuje żądaną formę pod wpływem ciepła, nie podkreśla niedoskonałości i co najważniejsze nie ścina się (nie wiem jak to określić) po nałożeniu, fundując niemiłą niespodziankę po spojrzeniu w lustro po pewnym czasie- co jest szczególnie istotne przy mojej naczyńkowej cerze. Powiem szczerze- pod okolice oka mogę kłaść jedynie bardzo delikatne w formule korektory bo za każdym razem kończy się to brzydkimi zaciekami po pewnym czasie- dlatego zakup produktu Hean był dość ryzykowny. Okazał się on jednak całkowitym zaskoczeniem- na plus. Dodatkowo produkt zupełnie nie migruje i nie wyciera się, co też jest bardzo istotne przy tłustej powiece, o której trochę pisałam przy okazji bazy pod cienie firmy Gosh.

Próba krycia i koloru na skórze:


Fiolet, biel, róż- widać, że niestandardowy lawendowy kolor świetnie gasi zaróżowienia, rozjaśniając cerę i przyjmując bardzo neutralną barwę- nie trzeba obawiać się fioletu pod okiem, gdy przesadzimy z aplikacją.

Oprócz niezaprzeczalnych plusów jeśli chodzi o zdolności bojowe kosmetyku pod względem jego jakości, uważam że znalazłam idealny zestaw korektorów dla bladziochów w bardzo przystępnej cenie. Bardzo długo szukałam białego, rozjaśniającego korektora- tutaj dostaję go w zestawie z podstawowym różem korygującym cienie oczy (niezbędnym u mnie), oraz fioletem, który jest idealnym rozwiązaniem przy gaszeniu zaczerwienień i przebarwień, dużo bardziej skuteczny niż zielony, z którego korzystałam dotychczas, zazwyczaj w połączeniu z różem. Przez ten produkt odłożyłam wszelkie inne korektory. Nie ma w nim beżów, które u mnie przez chłodną karnację nie mają zupełnie zastosowania- czyli za 14 złotych otrzymuję trzy kolory z których realnie korzystam.

Ma również bardzo przyjemny, ledwo wyczuwalny zapach.

Podsumowując- płacąc prawie 14 złotych za malutkie opakowanie, obawiałam się, iż źle lokuję pieniądze, tym bardziej, iż przy każdym podejściu produkty gęste nie zdawały u mnie rezultatu, skusiło mnie niezwykłe połączenie kolorów. Teraz wiem, że Eye Mix Hean jest jednym z moich ulubionych produktów w kosmetyczce. Zupełnie mnie nie rozczarował, okazał się wręcz idealnym rozwiązaniem dla mojej problematycznej, a zarazem bardzo jasnej cery. Jak najbardziej polecam, nie tylko trupiobladym (;

Bonusowo ode mnie zdjęcie- wiem, iż słabej jakości, wykonane kamerką internetową. Mój aparat odmówił współpracy ze mną. Pod oczami baza o której pisałam.